Zgrupowanie w Dolomitach [relacja]

Za nami pierwsze klubowe zgrupowanie w Dolomitach – i to bardzo owocne! W dniach 27 czerwca – 5 lipca grupa 23 osób działała w rejonie Cortiny d’Ampezzo, zdobywając mnóstwo górskiego doświadczenia podczas pięknych i często mocnych przejść.

Naszą bazą na ten czas był International Camping Olympia, zlokalizowany na obrzeżach Cortiny. Udało nam się rozbić namioty w jednej dużej grupie, dzięki czemu wieczory spędzaliśmy razem w świetnej atmosferze, omawiając plany na kolejne dni i dzieląc się doświadczeniem. Stworzyliśmy sobie na te kilka dni prawdziwy klubowy tabor w Dolomitach!

Pierwsze dni zgrupowania były „chrztem bojowym” dla mniej doświadczonych zespołów. Gwałtowne zmiany pogody, burze i ulewne deszcze z gradem skutecznie utrudniały wspinanie i wymuszały na zespołach nagłe wycofy ze ścian. Dodatkowo dla wielu osób był to pierwszy wspinaczkowy raz w górach wysokich – musieli szybko zaadaptować się do kruszyzny, długich wyciągów, innej asekuracji niż w granicie oraz odczytywania topografii.

Dość intensywnej przygody doświadczyły trzy zespoły wspinające się 29 czerwca na Sass de Stria. Przyszło im kończyć wspinaczkę (10 wyciągów) w burzy z piorunami, które ściągał krzyż znajdujący się na szczycie. Nikomu nic się nie stało i wszyscy dotarli bezpiecznie do podstawy góry, ale po drodze musieli jeszcze udzielić pomocy i wezwać śmigło dla innej ekipy z Polski, której jeden z członków uległ poważnemu wypadkowi na ferracie. Wielkie brawa dla naszych zespołów za wzorową postawę i zimną krew w tak trudnej sytuacji!

Kolejne dni zgrupowania były już spokojniejsze pod względem aury – pogoda zrobiła się mniej kapryśna i bardziej przewidywalna, dzięki czemu zespoły mogły w pełni podziałać w ścianach. Na specjalne wyróżnienie zasługuje najmocniejsze przejście tego wyjazdu: Marcin Lubimow oraz Andrzej „Afro” Grabowski zmierzyli się z drogą Comici-Dimai na Cima Grande di Lavaredo! To piękna, kultowa linia za VII+ (17 wyciągów), którą panowie zrobili w stylu klasycznym OS. Wszyscy z ogromnym zainteresowaniem słuchaliśmy ich relacji na kempingu. Choć trochę przeszkadzaliśmy im w posiłku i zasłużonym odpoczynku, każdy chciał wiedzieć, jak było i jak się wspinało. Raz jeszcze – ogromne gratulacje!

Do innych mocnych przejść wyjazdu należą:

  • Aspettando la vetta, Tofana di Rozes (6c, 11 wyciągów) – zespół: Marcin Lubimow, Andrzej „Afro” Grabowski
  • Compay Segundo, Coston d’Averau (6b, 7 wyciągów) – zespół: Jan Popowicz, Grzegorz Całek oraz zespół: Wojtek Wirkijowski, Łukasz Piątek
  • Gran Diedro, Lastoni di Formin (VI, 11 wyciągów) – zespół: Kasia Kozyra, Marcin Chyła
  • Primo Spigolo, Tofana di Rozes (V+, 14 wyciągów) – zespół: Wojtek Wirkijowski, Łukasz Piątek (w ekspresowym czasie 5h!) oraz zespół: Jan Popowicz, Maciej Bandzarzewski
  • Filar Zachodni, Torre Anna (V+, 5+1 wyciągów) – zespół: Marta Skubisz, Jakub Wychowałek, Natalia Michalska oraz zespół: Jan Popowicz, Maciej Bandzarzewski

Każdy z 10 zespołów miał swoje przejścia, które warto wyróżnić. Pełna lista dróg jest dostępna pod tym linkiem:https://docs.google.com/spreadsheets/d/1jqICETvCZIhShP-6W7BF3ha9xC6ngd8QQVUmXwUHc6c/edit?usp=sharing Znajdziecie tam również osobiste uwagi o drogach – mamy nadzieję, że przydadzą się innym planującym wyjazd w Dolomity. 

Chyba każda osoba, która brała udział w zgrupowaniu, z czystym sumieniem poleci wspinanie w tym rejonie. Piękne góry, niesamowite widoki, stosunkowo łatwe podejścia pod drogi i niezbyt skomplikowane zejścia. Mimo że to dolomit, tarcie bywa naprawdę dobre, a skała szybko schnie po deszczu. To idealne miejsce, by zacząć przygodę ze wspinaniem wysokogórskim. A na deser – włoskie la dolce vita.

Dziękuje wszystkim uczestnikom za stworzenie genialnej atmosfery, bezpieczne wspinanie i masę inspiracji. To był niesamowity czas! Pierwsze zgrupowanie pokazało, jaki drzemie w nas potencjał. Apetyty na wielki pion zostały rozbudzone, więc… do zobaczenia na kolejnych klubowych wyjazdach! A te już są w trakcie tworzenia. 

NM 


Konkretny test na przyszłych taterników [relacja]

Konkretny test na przyszłych taterników

Niby lipiec, lato, środek sezonu, a w Tatrach jakby jesienno-zimowo. W takich właśnie wymagających warunkach, w dniach 9-12 lipca, odbyło się klubowe intro taternickie pod okiem instruktora PZA, Arka Tabisza.

Pogoda mocno przetestowała odporność nowych adeptów taternictwa. Już pierwszego dnia uwięziła ich w kultowej Betlejemce i nie pozwoliła wyjść w góry. Na szczęście ten czas nie był stracony – poza wykładem i przypomnieniem zasad budowy różnych stanowisk, odbyły się „trawersy na lotnej” do WC i z powrotem, “szybka trójka” na strych oraz zjazdy ze stryszku. Nie zabrakło też oczywiście zaciętych partyjek w makao.

Piątek zaczął się bardzo wcześnie. Na ten dzień ekipa zaplanowała sobie ambitny cel – dwie drogi i grań. Na pierwszy ogień poszedł tatrzański klasyk, czyli Środkowe Żebro na Skrajnym Granacie. Wspinało się świetnie, mimo niskiej temperatury i złowrogo wiszących chmur. W ekipie była jednak „zaklinaczka pogody”, która jak mantrę powtarzała refren Krakowskiego spleenu Maanamu. Reszta ekipy, łącznie z instruktorem, szybko podchwyciła rytm i nuciła utwór przy każdym wyciągu:

„Czekam na wiatr, co rozgoni

Ciemne, skłębione zasłony…

Stanę wtedy na raz

Ze słońcem twarzą w twarz”

To chyba pomogło, bo drogę ukończyli na sucho. Szybko przeszli na Żebro Czecha, czyli boczne żebro Wierchu pod Fajkami. Ta droga miała być połączona ze słynną Granią Fajek, na której według legendy najstarsi taternicy podrywali turystki. Żebro Czecha jest rzadziej chodzoną, ale bardzo ciekawą linią. Na szczególną uwagę zasługuje ostatni wyciąg z miejscem za V w kominku – wymaga siłowego, boulderowego ruchu przy wejściu w formację. I to dokładnie w tym miejscu ekipę dopadł deszcz… Szczęście do pogody się skończyło i trzeba było skrócić plany. Grań Fajek musi poczekać, ale mimo wszystko udało się zrobić dwie świetne drogi!

Sobota zaczęła się (niespodzianka!) deszczowo i dopiero po 12:00 można było wyjść w ścianę. Zbyt wielu opcji nie było, bo poranna ulewa mocno zmoczyła skałę. Padło na Grań Kościelców – kolejny ultra klasyk taternicki. W drodze na grań ekipa poznała strażniczkę Zielonego Stawu Gąsienicowego, czyli Żabę Żanetę. Kto ciekawy jest tej historii, musi o nią zapytać jej twórcę, Tomka Klisia.

Sama grań okazała się sucha i łatwa do prowadzenia na lotnej asekuracji, a do tego – o dziwo – niezbyt zatłoczona. Nasza ekipa przyszłych taterników wybrała ambitniejszy wariant z zewspinaniem wprost na Kościelcową Przełęcz (podobno większość zespołów po prostu obchodzi to miejsce). Na szczycie Kościelca zameldowali się w promieniach zachodzącego słońca. Udało się bez deszczu, chmury odsłoniły przepiękne widoki, a powrót do Betlejemki odbył się już w świetle czołówek – co było genialnym akcentem na zakończenie dnia!

Powrót pod rozgwieżdżonym sobotnim niebem nie zapowiadał jednak tak pochmurnej i deszczowej niedzieli. Niestety, tego dnia pogoda definitywnie zamknęła temat wyjścia w góry. Został czas na pożegnalną szarlotkę w Murowańcu, szybką partyjkę makao i wcześniejszy powrót do Wrocławia.

Mimo wszystko ekipa wyciągnęła z tego intro maksimum! Jest głód na więcej i chęć na kolejne tatrzańskie przygody – a to przecież najważniejsze. Trudne warunki nie zabiły w nich pasji, w czym ogromna zasługa instruktora Arka Tabisza. W końcu prawdziwych taterników poznaje się nie po tym, jak wspinają się w pełnym słońcu, ale jak radzą sobie, gdy góry pokazują swój charakter. Mamy nadzieję, że już niedługo usłyszymy o ciągu dalszym ich tatrzańskich podbojów!


Liga Tradowa WKW 2026 z oficjalnym wsparciem Ministerstwa Sportu i Turystyki!

Z ogromną radością informujemy, że nasz flagowy projekt – Liga Tradowa WKW – otrzymał oficjalne rządowe dofinansowanie!

Wrocławski Klub Wysokogórski pozyskał dotację celową z budżetu państwa w ramach programu „Aktywni – zadanie nr 5. Aktywne Ligi Amatorskie” realizowanego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Kwota przyznanego wsparcia wynosi 25 000,00 zł.

Dzięki tym środkom możemy wejść na jeszcze wyższy poziom organizacyjny! Dofinansowanie pozwoli nam na m.in:

  • Bieżące, sprawne prowadzenie rywalizacji i obsługę techniczną rankingu Ligi.
  • Zapewnienie zaplecza logistyczno-organizacyjnego w bazach operacyjnych w Rudawach Janowickich i Sokolikach.
  • Organizację wyjątkowych wydarzeń towarzyszących, w tym minionego czerwcowego „Wciągnij Partnera” oraz nadchodzącego Maratonu Tradowego Ligi.
  • Organizację Finału Ligi Tradowej w dniach 16-18 października 2026 r. 

Przed nami kolejne miesiące tradowych zmagań. Przypominamy, że Liga trwa aż do 11 października 2026 r., więc wciąż macie mnóstwo czasu, by zgłaszać swoje przejścia i piąć się w górę rankingu! 

Dziękujemy Ministerstwu Sportu i Turystyki za zaufanie i wsparcie dla oddolnego, amatorskiego sportu wspinaczkowego. 

Do zobaczenia w skałach!

Team WKW 

Metryczka projektu:

Nazwa zadania: Liga Tradowa WKW 2026 (11. edycja)

Dofinansowano ze środków budżetu państwa
Program: Aktywni – zadanie nr 5. Aktywne Ligi Amatorskie

Wartość dofinansowania: 25 000,00 zł

Całkowity koszt zadania: 50 300,00 zł


Warsztaty rysowe [relacja]

W dniach 13–14 czerwca odbyły się warsztaty rysowe pod okiem Michała Kajcy. Oto jak podsumował wydarzenie jeden z uczestników, Mykyta:

«Bardzo polecam kurs z Michałem! To jeden z wspinaczy z największym doświadczeniem i skillem technicznym, jakiego spotkałem. Jest niesamowicie spokojny, opanowany i skupiony na kursantach.

Dla mnie ten kurs był przełomowy, bo Michał otworzył przede mną zupełnie nową odmianę wspinania – wspinanie w rysach. Pokazał nam mnóstwo teorii dotyczącej różnych formacji, świetnie tłumacząc, jak i dlaczego to działa, a potem przeszliśmy do praktyki: od klinowania palców po klinowanie innych części ciała.

Same zajęcia były superprzemyślane. Zaczynaliśmy od krótkiego wykładu teoretycznego o klinach „na sucho”. Potem w skałach, początkowo w Rudawach, Michał pokazywał te patenty bezpośrednio w granicie. Kiedy już mniej więcej łapaliśmy podstawy, wieszał wędki, sam przechodził każdą drogę na naszych oczach, pokazując całe przejście i celowo odpuszczając ewidentne klamy czy krawądki – po to, żebyśmy skupili się wyłącznie na klinowaniu.

Dużym plusem było właśnie wspinanie na wędkę – można było w pełni skupić się na szlifowaniu nowej techniki i sprawdzić swoje siły bez stresu związanego z asekuracją.

Dodatkowym atutem było to, że zobaczyliśmy trzy różne rejony wspinaczkowe, z zupełnie innymi formacjami i typami skały, co dało świetny przegląd wspinania na Dolnym Śląsku.

Jedynym małym minusem był pierwszy dzień – zajęcia trwały bardzo długo i pod koniec osobiście opadłem już z sił. Ponieważ prognozy na kolejne dni nie były zbyt optymistyczne, postanowiliśmy wykorzystać pierwszy dzień do maksimum, co dało się odczuć kondycyjnie.

Podsumowując: jeśli macie ochotę spróbować czegoś zupełnie nowego we wspinaniu, poszerzyć swoje horyzonty i poznać wspinanie na Dolnym Śląsku od zupełnie innej strony – ten kurs to strzał w dziesiątkę!»

Od siebie koordynator warsztatów, Maciej, dodał:

«Mimo kapryśnej pogody, przeplatanej deszczem, uczestnicy wykorzystali weekend maksymalnie. Dzięki zaangażowaniu grupy i elastycznemu podejściu Michała udało się zrealizować pełen program szkolenia i spędzić dwa bardzo wartościowe dni w skałach.»

Zapraszamy na kolejne edycje warsztatów z Michałem!

Team WKW


Wciągnij Partnera – WKW x Wild Country: Relacja z wydarzenia specjalnego!

Tego chyba Schronisko Szwajcarka jeszcze nie widziało… Na jego bramie odbyły się zawody rysowe! Zespoły startowały w konkurencji na czas, a zadanie polegało na związaniu się liną, założeniu dwóch friendów jedną ręką w rysie


Sezon zimowy 2025/2026

Podsumowanie sezonu zimowego WKW 2025/2026

Sezon zimowy 2025/2026 był dla członków WKW wyjątkowo pracowity. Nasi klubowicze z sezonu na sezon realizują coraz bardziej ambitne projekty w Tatrach i Alpach. Nie brakuje też solidnych debiutów co daje nadzieję na klasowe przejścia w kolejnych latach. Poniżej chronologiczne podsumowanie najważniejszych wydarzeń sezonu.

Październik 2025


26 października Paweł Trzęsicki i Marcin Wagemann przeszli Fantasmagorie M9- na Prednim Solisku w stylu RP (crux OS). Solidny opad i niska temperatura dały nadzieję na sensowne warunki dzięki czemu chłopaki otworzyli sezon jeszcze w trakcie kalendarzowej jesieni.

Listopad 2025


20 listopada Paweł Trzęsicki i Marcin Wagemann przeszli Wall Street M8 na Czołówce MSW w stylu RP (2nd go).

W tym samym miesiącu Krzysztof Zabłotny z Ryszardem Kapralem i Gosią Jurewicz podjęli próbę przejścia Drogi Schmidtów na północnej ścianie Matterhornu. Po pokonaniu śnieżnej rampy zespół podjął przykrą, ale konieczną decyzję o odwrocie z powodu fatalnych warunków panujących w ścianie.

Grudzień 2025


11 grudnia Paweł TrzęsickiRyszard Kapral i Kuba Kościelny przeszli Środkową Depresję M5+ na Granackiej Baszcie w stylu OS, w niespełna pięć godzin. Całość na lotnej – trzy wyciągi do grani.

15 grudnia Paweł Trzęsicki i Krzysztof Zabłotny przeszli Bumerang M7+ na Prednim Solisku w Dolinie Młynickiej w stylu Flash, w 3,5 godziny. Pięć wyciągów technicznego wspinania, dwa ostatnie prowadzą jednym z najładniejszych zimowych zacięć w Tatrach.

15 grudnia Paweł Trzęsicki i Krzysztof Zabłotny przeszli Bumerang M7+ na Prednim Solisku w Dolinie Młynickiej w stylu Flash, w 3,5 godziny. Pięć wyciągów technicznego wspinania, dwa ostatnie prowadzą jednym z najładniejszych zimowych zacięć w Tatrach.

Ostatni wyciąg to absolutna rewelacja i główny powód, żeby wrócić na Bumeranga.”

– Paweł Trzęsicki

Pełna relacja z opisem drogi dostępna na krzysztofzablotny.pl. Tego samego dnia, tuż po zejściu, Krzysztof poślizgnął się sto metrów od samochodu i solidnie skręcił kostkę – noga dawała znać o sobie przez cały sezon.

21 grudnia, w ramach współpracy wrocławsko-krakowskiej, Paweł Trzęsicki i Maks Parys przeszli Długosza M7, A1 na Kazalnicy Mięguszowieckiej w stylu RP, w 10 godzin i 20 minut do szczytu.

W ramach grudniowego zgrupowania PHS Krzysztof Zabłotny z T. Kowalczykiem i Ančą Šebestíkovą przeszedł Grzędę Tomkowych Igieł na Niżnych Rysach (V+ latem, M5–M6 zimą, 850 m deniwelacji).

Doborowy wrocławski zespół w składzie Krzysztof ZabłotnyRyszard Kapral i Paweł Hałdaś w trakcie kilkudniowej wizyty w Dolinie Kieżmarskiej zrobił Zbierkę V+ oraz Elegancję M7 na Wielkiej Złotej Kazalnicy.

Tradycyjnie, jak co roku w grudniu, miało miejsce świąteczno-noworoczne zgrupowanie w Morskim Oku. Pogoda i warunki były niezwykle srogie, co znacznie ograniczyło możliwości działania na wyżej położonych ścianach. Silne mrozy, opady i porywisty wiatr nie wystraszyły jednak naszych klubowiczów, którym udało się skompletować całkiem okazały wykaz przejść. Pełna relacja dostępna tutaj.

Styczeń 2026


5 stycznia Waldorf (Rafał Zając) z Bobkiem przeszedł Rysę Strzelskiego M5+ na Progu Mnichowym.

5 stycznia Paweł TrzęsickiMarcin Wagemann i Ryszard Kapral zrobili klasyk Kotła Kazalnicy Mięguszowieckiej – Sprężynę M7/+. Po 9 godzinach zameldowali się przy stanowisku zjazdowym przy Sanktuarium. Crux wyprostowany logicznym wariantem.

6 stycznia Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral w ramach aktywnego restu przeszli się na Bulę pod Bandziochem i zrobili kombinację Od zmierzchu do świtu + Globalne ocieplenie M6+ w stylu OS.

22 stycznia Konrad Giedrojc (WKW) z Jackiem Wątorkiem oraz Grzegorz Bednarski (WKW) z Pawłem Wrześniem przeszli jako dwa zespoły Żebro na Buli pod Bandziochem M3 w stylu OS. Dla Konrada i Grzegorza był to debiut w zimowym wspinaniu w Tatrach – pierwsze dziabki mieli w rękach miesiąc wcześniej, na grudniowych warsztatach. Droga lekko zalodzona, bez śniegu, dobrze ubezpieczona hakami. Gratulujemy udanego debiutu i ściskamy dziabki za klasowe przejścia!

23 stycznia Konrad Giedrojc z Jackiem Wątorkiem i Pawłem Wrześniem przeszli Zacięcie Robakiewicza na Mnichu M3 w trójce, w stylu OS. Pierwszy wyciąg zaśnieżony z dobrą protekcją własną, trzeci – czysty drytooling z wejściem na kopułę szczytową. Chłopaki byli jedynym zespołem w ścianie tego dnia.

25 stycznia Paweł Trzęsicki i Marcin Wagemann zrobili Rosyjską Ruletkę M8−/WI5 na Progu WCK – RP w drugiej próbie na kluczowym odcinku. Krótka, ale ciekawa droga o zachodnim charakterze.

W tym samym miesiącu Krzysztof Zabłotny z Bartłomiejem Żytkiewiczem odbyli kilkudniowy wyjazd – trzy doliny w trzy dni, przemieszczając się na nartach. Łupem naszych reprezentantów padł: Żleb Stanisławskiego na Jaworowy Szczyt M5+, 550 m w czasie 4:30 h (imponujący czas!), Mas que nada 6+ w Dolinie Furkotnej i Hrana Weberovky 5+, 350 m na Złotej Baszcie w Dolinie Keżmarskiej. Wygląda na to, że w naszych Tatrach również można się solidnie zmęczyć i odbyć fantastyczną przygodę.

Warte odnotowania jest przejście Krzysztofa Zabłotnego z Marcinem KłysemDenysem Isaienką i Arturem Ostrowskim, w trakcie którego wytyczyli nową drogę na Skrajnym Granacie – Między Żebrami M6. Linia przebiega orograficznie na prawo od linii zjazdów. Crux jest ciekawy – autor pozostał skromny co do szczegółów.

Nasi klubowicze wylecieli do włoskiego Cogne na wspinaczkę lodową. Pogoda i warunki okazały się łaskawe, co przełożyło się na liczne przejścia. Do bardziej klasowych należy zaliczyć:

  • Lillaz Gully (WI4)
  • Tuborg (WI5-)
  • Lau Bij (WI5)
  • Gran Val (WI3+)
  • Cascata dell’Erfaulet (WI4+)
  • Patri di Gauche (WI4+)

W wykonaniu zespołu Marcin WagemannRyszard Kapral oraz Krzysztof Zabłotny. Jednak wieść niesie, że kilka innych zespołów zrealizowało cele o wycenach WI5!

Równolegle odbyło się zgrupowanie na Hali Gąsienicowej, w trakcie którego mniej doświadczeni koledzy i koleżanki mogli nabrać doświadczenia na tatrzańskich klasykach.

Luty 2026


Dla WKW luty rozpoczął się mocnym uderzeniem – obozem w Popradzkim Plesie. Nie brakowało mocnych przejść i ambitnych prób. Link do relacji.

1 lutego Waldorf (Rafał Zając) z Krystianem przeszedł lodowy klasyk – Luibisbodenfall WI4+, 475 m w Pitztal.

2 lutego, w trakcie zgrupowania, Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral przeszli Magiczną Linię M8+ na Galerii Szatana – RP po niefortunnym locie na trzecim wyciągu. Droga zajęła łącznie 5,5 godziny. Crux został poprowadzony w stylu OS z zakładaniem asekuracji na prowadzeniu.

3 lutego Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral wytyczyli HGZ M4+ – nową drogę na Tępej.

Marzec 2026


6 marca Waldorf z Szymkiem pokonali klasyka doliny Keżmarskiej – Polskie Zacięcie M5+ na Keżmarskiej Kopie.

20 marca Waldorf z Bobkiem ponownie zrealizowali cel po słowackiej stronie Tatr – Nas Nedobegat M5+ na Keżmarskiej Buli.

21 marca Paweł TrzęsickiMarcin Wagemann i Ryszard Kapral przeszli Momę M7 na Kazalnicy Cubryńskiej w stylu OS, w 7 godzin. Panowie zgodnie twierdzą, że każdy wyciąg jest wspinaczkowy i bez taryfy ulgowej. Dla Pawła i Marcina przejście było zamknięciem małej trylogii na Kazalnicy Cubryńskiej.

22 marca Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral dorzucili do swojego wykazu Psią Kręwkę M7/+ na Czołówce MSW w stylu OS.

22 marca Waldorf z Bobkiem zrobili Filar Pn-Zach ze startem direkt M5− na Małym Keżmarskim. To długa i wymagająca droga na jednej z najwyższych ścian w Tatrach.

Kwiecień–Maj 2026


Kwiecień i maj należały zdecydowanie do Waldorfa, Bobka, Matiego i Szreka.

11 kwietnia Waldorf z Bobkiem przeszedł Filar Mossaz-Seigneur IV TD+, M5, 1200 m na północnej ścianie Aiguille du Midi.

12 kwietnia Paweł TrzęsickiRyszard Kapral i Marcin Lubimow podjęli próbę Heinricha Zawadzkiego M6+ na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Wycof po locie na pierwszym trudnym wyciągu.

22 kwietnia WaldorfMati i Szrek pokonali drogę Carli-Chassagne III D+, AI4, 1000 m na północnej ścianie Aiguille du Midi.

24 kwietnia Waldorf ze Szrekiem uporali się z alpejskim klasykiem – Valeria AI4+, 400 m na Małym Kapucynie II.

25 kwietnia Mati ze Szrekiem – Eugster Direct IV M5, 1000 m na północnej ścianie Aiguille du Midi. Gratulujemy tego klasowego przejścia!

2 maja Waldorf z Bobkiem wybrali się do doliny Argentière i pokonali Charlet-Ghilini III ED, AI5+, 500 m na murze Pre De Bar. To klasowe przejście zasługuje na szczególne wyróżnienie w naszym podsumowaniu!


Tekst: Paweł Trzęsicki · Materiały: Paweł Trzęsicki, Krzysztof Zabłotny, Rafał Zając (Waldorf), Konrad Giedrojc · WKW 2026

Zdjęcia Krzysztofa Zabłotnego: krzysztofzablotny.pl · social media: @krzysztof.zablotny


Walne Zebranie Członków WKW 20 maja 2026 r., godz.19:00

Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy,

W imieniu Zarządu Wrocławskiego Klubu Wysokogórskiego zapraszamy Was na Walne Zebranie członków Klubu.

Zebranie odbędzie się 20 maja 2026 roku (środa) w siedzibie klubu przy ul. Sokolniczej 40/1 we Wrocławiu.

Rozpoczęcie obrad wyznaczone jest na godzinę 19:00 (I termin). W przypadku braku kworum, II termin przewidziano na godzinę 19:15.

Przedmiotem obrad będzie:

• przyjęcie sprawozdania z działalności WKW za okres czerwiec 2025 – maj 2026,
• przyjęcie sprawozdania finansowego za rok 2025,
• wybory uzupełniające do Komisji Rewizyjnej WKW.

W celu ułatwienia zapoznania się z dokumentami sprawozdawczymi, zostaną one opublikowane na dysku klubowym o czym poinformujemy osobnym e-mailem.

Z taternickim pozdrowieniem
WKW Team
Wrocławski Klub Wysokogórski


Haute Route pokonane! Legendarny trawers skialpinistyczny zdobyty przez ekipę WKW!

Wszystko zaczęło się w głowie Agaty Gorączko, która wyznaje zasadę, że nie ma rzeczy niemożliwych – trzeba tylko wiedzieć z kim i kiedy ruszyć w drogę


Warsztaty medyczne [relacja]

Czy Tobie też czasem wydaje się, że wypadki w skałach zdarzają się tylko innym?

Mnie zdecydowanie tak.

Jeżdżę w skały z myślą o wspinaniu, a nie o tym, co zrobię, jeśli partner albo ktoś wspinający się obok ulegnie wypadkowi. To jeden z tych tematów, które najchętniej odkładamy na bok. Bo są mało przyjemne i nikt nie chce „zapeszać”.

Ostatni wypadek na Kalymnos mocno poruszył środowisko wspinaczkowe. Pokazał też bardzo wyraźnie, że nawet w jednym z najbardziej znanych i pozornie dobrze zorganizowanych rejonów wspinaczkowych pomoc nie zawsze jest taka, jak byśmy oczekiwali.

Ta historia dała mi dużo do myślenia. Właśnie dlatego w niedzielę 10 maja pojechałam do Karpacza na warsztaty medyczne zorganizowane przez Wrocławski Klub Wysokogórski. Zajęcia prowadził Emil Makutynowicz.

Dowiedziałam się wielu praktycznych rzeczy. Między innymi tego, co naprawdę warto mieć w apteczce wspinacza. Ćwiczyliśmy ocenę oddechu, resuscytację krążeniowo-oddechową i użycie AED. Rozmawialiśmy też o hipotermii i o tym, jak działać, kiedy liczy się czas.

Na koniec przenieśliśmy się na Krucze Skały. Najpierw ćwiczyliśmy tamowanie krwotoku przy użyciu stazy i zakładanie opatrunków, a potem ratowaliśmy dwóch poszkodowanych w realistycznie przygotowanej scence.

Podsumowanie jest proste:

Wiedza nie eliminuje ryzyka, ale daje dużo większy spokój i poczucie, że w sytuacji awaryjnej będziesz wiedzieć, od czego zacząć.

Ja wróciłam z Karpacza z konkretną wiedzą i z poczuciem, że jestem lepiej przygotowana niż wcześniej.

A jeśli zastanawiasz się, czy takie szkolenie może być nudne, to mogę Cię uspokoić — było wręcz przeciwnie. Dużo praktyki, konkretów i świetna atmosfera. Emil prowadził zajęcia z ogromnym luzem, humorem i szacunkiem do uczestników, a grupa była bardzo zaangażowana i sympatyczna.

Jeśli Wrocławski Klub Wysokogórski zorganizuje kolejną edycję, zdecydowanie warto się zapisać.

Anna Szymańska


Wtorek, 28 IV, g.19:00 – prelekcja Pawła Trzęsickiego – zimowy sezon taternicki z imponującą listą sukcesów

Chciałbym podzielić się wrażeniami z ostatniego zimowego sezonu taternickiego, w trakcie którego udało się zarówno solidnie powspinać, ale też solidnie polatać i nie raz, a nawet nie dwa wycofać z drogi