Wpisy

Wtorek, 28 IV, g.19:00 – prelekcja Pawła Trzęsickiego – zimowy sezon taternicki z imponującą listą sukcesów

Chciałbym podzielić się wrażeniami z ostatniego zimowego sezonu taternickiego, w trakcie którego udało się zarówno solidnie powspinać, ale też solidnie polatać i nie raz, a nawet nie dwa wycofać z drogi


Relacja z zgrupowania WKW w Popradzkim Plesie

Od pierwszych dni zgrupowania pogoda i sytuacja śniegowa stanowiły poważne wyzwanie. Wysokie zagrożenie lawinowe wymuszało ostrożne planowanie celów oraz elastyczne podejście do działalności górskiej.


Relacja ze zgrupowania WKW na Hali Gąsienicowej

Ich niezłomna wiara warta jest odnotowania, bo jeszcze dwa tygodnie przed rozpoczęciem zgrupowania TOPR wydawał komunikaty lawinowe


Letnie Zgrupowanie WKW – Hala Gąsienicowa

Pogoda nie rozpieszcza, od samego rana krążą chmur, a prognozy są bezlitosne – dziś raczej się nie po wspinamy. No i sprawdziło się …


Zimowe wspinanie skałkowe, czyli relacja z zimowego zgrupowania na Hali Gąsienicowej

Do Betlejemki dotarliśmy we trójkę – Dominik, Konrad, ja – już w środę wieczorem. Pozostali mieli przyjechać dopiero następnego dnia. Tutaj pierwsze zaskoczenie – kuchnia doczekała się remontu! Mamy więc nowe naczynia, lodówkę, warnik. Zmiana zdecydowanie godna uznania.


Zgrupownie WKW w Tatrach Słowackich

Od powrotu ze słowackich Tatr minęło już kilka dni, nogi prawie zregenerowane po podejściach i zejściach. Najwyższy więc czas na relację i podsumowanie klubowego zgrupowania WKW, które odbyło się w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich na Słowacji w terminie 08-13 września 2023 r.
Pod Chatą Terego, które przez okres 5 dni stało się naszą klubową bazą wypadową, stawiło się łącznie 5 zespołów. Dało to „siłę rażenia” w postaci dziesięciu klubowych zawodników liczących na mniej lub bardziej delikatne igraszki ze słowackim granitem.
Pogoda przez cały tydzień była, jak to się mówi „żyleta”, klubowicze zmotywowani i rozważnie zakrapiający potrawy trunkami procentowymi, więc laby nie mogło być. Głodni tatrzańskich osterw nie mieli innego wyboru jak dać z siebie wszystko motywowani przez czujne oko obecnego na miejscu prezesa.
W przeciągu 6 owocnych dni łącznie padają 23 drogi. Ilościowo rozkład dróg pomiędzy zespoły wygląda w sposób następujący:
  1. Krzysiek Zabłotny/Jan Gałek: 7 dróg,
  2. Łukasz Piątek/Tomasz Hnat: 5 dróg,
  3. Marcin/Przemek: 5 dróg,
  4. Ruda i Szczur: 3-4 dróg,
  5. Dominik Zalewski/Ewa Budz (3 dni działalności): 3 drogi.
Zdecydowanie największą popularnością cieszyły się cesty o chwytliwych nazwach: „Indiánske Leto” VII- na Baranich Rogach: (5 zespołów) (bardzo przyjemne), „Všetko v Poriadku” VI-/VII-: (4 zespoły) (asekuracyjnie czujne), czy rozgrzewkowe „Traja Kamaráti” V+ również na Baranich Rogach: (3 zespoły).
Zanim przedstawię Wam kilka ciekawszych przejść każdego z zespołów to warto dodać, że nie sami cyferkami żyje klubowicz. Wyjazd był świetną okazją do zdobycia nowych doświadczeń, integracji, powtórki i nauki topografii doliny i najbliższych okolic, a przede wszystkim nauką pokory, bo jednak w zdecydowanej większości słowackie ściany są jakieś bardziej poważne, podejścia i zejścia bardziej skomplikowane, a nawigacja w takim terenie często stanowiła główny crux drogi. Schronisko, w którym mieliśmy przyjemność się stołować jest świetną bazą do wypadu na okoliczne ściany i oferuje naprawdę przyzwoite warunki za rozsądną cenę. Jedzenie, a w szczególności zestaw zupa z soczewicy + kofola/piwo zostały kulinarnym hitem wyjazdu. Oprócz tego trafiła się nam atrakcja w postaci kameralnego koncertu słowackiego zespołu „Dennyiah”, którego melancholijne brzmienie myślę, że wielu ujęło za serce. Sądzę, że każdy z uczestników zgrupowania ma powód do zadowolenia, zastosowaliśmy taktykę „0 dni restowych” i chyba naprawdę trudno byłoby wcisnąć coś jeszcze do swoich zestawów.
Na koniec trochę „cyferkologii” i wybrane najtrudniejsze/najciekawsze przejścia poszczególnych zespołów:
1. Krzysztof Zabłotny/Jan Gałek:
– „Cagašíkova Cesta”, Žltá Stena VII OS A0 (4h 10min) 09.09.2023,
– „Indiánske Leto”, Baranie Rogi VII- OS (2h 15min) 10.09.2023,
– „Všetko v Poriadku”, Mały Lodowy (Široká Veža) VI/VII- OS (2h) 12.09.2023,
– „Klasická Cesta”, Mały Lodowy (Široká Veža), IV-V OS na lotnej (57min 30sek) 12.09.2023,
– „Hokejka”, Łomnica VII- OS (4h 13min) 11.09.2023,
– „Direttissima”, Žltá Stena war. Polaków VIII-/VIII OS A0, 2-gi free (4h 34min) 13.09.2023,
2. Łukasz Piątek/Tomasz Hnat:
– „Indiánske Leto”, Baranie Rogi VII- OS 11.09.2023,
– „Všetko v Poriadku”, Mały Lodowy (Široká Veža) VI/VII- AF 12.09.2023,
– „Droga Motyki”, Mały Lodowy (Široká Veža), V OS (2 – 2,5h) 12.09.2023,
3. Marcin/Przemek:
– – „Všetko v Poriadku”, Mały Lodowy (Široká Veža) VI/VII- OS 10.09.2023,
– „Hokejka”, Łomnica VII- OS A0, 2-gi free 11.09.2023,
– „Indiánske Leto”, Baranie Rogi VII- OS 12.09.2023,
4. Ruda i Szczur:
– – „Traja Kamaráti” V+, Baranie Rogi OS 10.09.2023
– „Indiánske Leto”, Baranie Rogi VII- OS 11.09.2023,
– „Všetko v Poriadku”, Mały Lodowy (Široká Veža),VI/VII- OS 12.09.2023,
5. Dominik Zalewski/Ewa Budz:
– „Platnami”, Žltá Stena VI- OS 09.09.2023
„Droga Motyki”, Mały Lodowy (Široká Veža) V OS 10.09.2023 (poprowadzona w całości przez Ewę),
– „Indiánske Leto”, Baranie Rogi VII- OS 11.09.2023.”
Zespół WKW


Sierpniowy długi weekend w Tatrach

Sezon na aktywność wysokogórską w pełni. W ostatni długi sierpniowy weekend działo się w Tatrach. I nie mamy tu na myśli pielgrzymek asfaltówką do Moka czy kilometrowych kolejek do wagoników na Kasprowy.


Relacja Kasi Tomsi z weekendu w Tatrach Słowackich

Zespół w składzie: Kasia Tomsia, Paweł Trzęsicki

Sobota, 8 lipca 2023 r., podejście pod Wołową Turnię – 3 godziny!

„Droga Puškáša”, VI+, Paweł prowadzi I wyciąg, następnie zmiana na prowadzeniu i idę ja II piękny wyciąg po płytach, bardzo estetyczne wspinanie – po prostu bajka, idzie mi się znakomicie! Następnie Paweł prowadzi kluczowy III wyciąg – ryskę z dwoma okapikami przechodzi sprawnie i ładnie. Ostatni IV wyciąg prowadzę ja, mimo niewygórowanych trudności estetyczne wspinanie z dobrą asekuracją. Po dwóch zjazdach Kominem Puškáša jesteśmy na dole.

Druga droga Eštok-Janiga”, VII-, podobnie jak wyżej Paweł zaczyna I wyciąg, który sprawnie pokonuje w podejściówkach. Dochodzi do okapiku, przewija się i po kilku metrach dochodzi do ringów stanowiskowych. II wyciąg przypada mi w udziale, piękna rysa dość czujna zmęczyła mnie psychicznie, następnie pokonuje zacięcie, które kończy się trawersem w lewo po płytce do kolejnego stanu. III kluczowy wyciąg za VII – prowadzi Paweł. Co tu dużo pisać – z perspektywy asekuranta i partnera wspinaczkowego – byłam pod dużym wrażeniem jak Paweł prowadził ten wyciąg, dół precyzyjnie i spokojnie, następnie siłowy trawers powietrzny po podchwytach i fenomenalna akcja z wyjściem: pięta – palce na dość gładką płytę, następnie trawers w lewo do zacięcia i stanowisko. Także jeszcze raz Paweł chapeau bas. Ostatni wyciąg prowadzę ja, komino-zacięcie kończy drogę na grzbiecie Wołowej Turni. Następnie dobrze znanym już zjazdem Kominem Puškáša w dół do podstawy ściany. Przepak, klar i 3 godziny później jesteśmy na parkingu przy samochodzie.

Podsumowując: dobra pogoda, jeszcze lepsze tempo i piękne pierwsze dwie tatrzańskie linie tego lata, jedna piękniejsza od drugiej.

Niedziela, 9 lipca 2023 r. – mało czasu, cel Galeria Osterwy, droga „Dieška-Halás-Marek”, VII-.

Podejście około 1,5 godzinki, ale upał straszny i trochę daje się nam we znaki. I wyciąg z limbą prowadzi Paweł, następnie zmiana na prowadzeniu i II wyciąg prowadzę ja. Wygląda niby ok ale trochę mnie wypycha i przy gdzieniegdzie wilgotnej skale było bardzo czujnie, koło ringa wychodzę z piętą na filarek i przewijam się w lewo – wyszły mi nawet całkiem estetyczne ruchy z plecków, następnie do góry do stanowiska, ściągam Pawła, który sprawnie pokonuje III wyciąg też ładny, kończący się ciekawym wyjściem z małej przewieszki. Kolejny kluczowy wyciąg za VII- to estetyczne zacięcie z rysą. Moja mina nietęga, ale wyjścia nie ma, motywacja jest – @Paweł dziękówa! Co tu dużo pisać w skrócie – dilfer mnie systematycznie wybierał, założyłam trzy przeloty jak mnie pamięć nie myli, lewa noga w rysie, prawa na tarcie i tak doszłam do ringa do którego się wpięłam, trochę nad nim był wystający hak, który olałam bo skupiłam się na walce o ostatni trudny metr – ale niestety poległam. Lot spektakularny – wystający hak zerwał mi szpejarkę i oprócz mnie poleciały w siną dal 3 ekspresy które na niej mi zostały. Ciśnienie mi się od razu podniosło nie będę pisać o słowach które padły. No nic po chwili zjeżdżam z ringa zbierając sprzęt, szybka analiza na stanie z Pawłem, przewiązanie się i podejmuje dość szybko kolejną próbę, która kończy się sukcesem – walka na wyjściu była zacięta i udało się pokonuje ten ostatni trudny metr. Na półce muszę uspokoić oddech i kończę IV wyciąg, Paweł zmienia mnie na prowadzeniu i po krótkim, ale ciekawym trawersie w lewo, następnie terenem mocno w górę najpierw Paweł później ja meldujemy się przy stanowisku zjazdowym. Po trzech zjazdach jesteśmy na dole. Szkoda, że nie poszło OS tylko RP, ale walka była – droga zrobiona, także jestem zadowolona.

W dwóch słowach – MEGA weekend, MEGA drogi, niesamowite wrażenia!



Relacja Ewy Antoniny z Obozu taternickiego lipiec 2023

W dniach 1-4 lipca razem z Olgą i Michałem mieliśmy przyjemność uczestniczyć w pierwszej edycji Obozu Taternickiego na Hali Gąsienicowej pod czujnym okiem instruktora PZA Arka Tabisza. Odczuwaliśmy lekką trwogę gdyż żaden/żadna z nas nie posiadał(a) wygórowanego doświadczenia w taternictwie ani we wspinaniu tradowym (choć tutaj na pewno liga tradowa pomogła się podciągnąć) a i prognozy pogodowe nie były zbyt łaskawe…. no ale po to jechaliśmy, żeby się właśnie nauczyć (a z pogodą to nikt nigdy jeszcze nie wygrał ).

Obóz się rozpoczął w sobotę rano podejściem do Betlejemki z ciężkimi plecakami. Prognozy na ten dzień zapowiadały lekki armagedon więc byliśmy przygotowani na to, że raczej odbędą się zajęcia teoretyczne aniżeli praktyczne. Ku naszemu zdziwieniu zapowiadany dramat z niebios się nie ziścił i mogliśmy już w pierwszy dzień pokonać przyjemny kursowy klasyk – Środkowe Żebro na Granatach!
 
Arek okazał się bardzo cierpliwym instruktorem i na każdym kroku służył wsparciem i dzielił się swoją obszerną wiedzą, a my ją chłonęliśmy (czasem trochę opornie.. cyt:”Przecież ta rysa się ewidentnie zwęża! Tu wchodzi palec… a tu już nie!”). Pogoda i humory dopisały i położyliśmy się spać w Betlejemce żądni kolejnych przygód. 
 
W kolejne dni warunki i nastawienia również sprzyjały, i poza małymi niedociągnięciami (bald na Setce… stanowisko gdzie w sumie tylko jeden punkt 'pracuje’… auto z półwyblinki) sprawnie udało się pokonać kolejne klasyki rejonu: Setka na Kościelcu, Filar Staszla na Zadnim Granacie oraz Prawe Żebro na Skrajnym Granacie (do 5-tego wyciągu, bo czas gonił a i zjazdy trzeba było przećwiczyć!). Wieczorami też nie było czasu na większy relaks, bo sumiennie uczyliśmy się odczytywanie schematów, planowanie wyprawy, oraz liczenie czasu przejścia i wyznaczanie godzin alarmowych.
 
Suma summarum na obozie pokonaliśmy w 4 dni prawie 4 drogi, 30 wyciągów, 3 zjazdy i 150 metrów na lotnej. Wszyscy (łącznie z instruktorem) przeżyli, a chyba największym testamentem sukcesu obozu jest to, że wszyscy troje już w kolejny weekend ruszyliśmy ponownie w Tatry i pokonaliśmy już samodzielnie i bezpiecznie wcześniej niedokończone Prawe Żebro, a ja (Ewa) też Grań Kościelców. 
 
Wspaniałe doświadczenie, świetna atmosfera, moc wrażeń, i rozpoczęcie fantastycznej przygody ze wspinaniem w Tatrach — jednym słowem GORĄCO polecamy Obozy Taternickie z WKW!


Dolina Kieżmarska – Relacja

Zapraszamy do zapoznania się z relacją Dominika Zalewskiego ze Zgrupowania Taternickiego WKW w Dolinie Kieżmarskiej. Warunki nie były lekkie, pogoda daleka od ideału, ale mimo to udało się kilka dróg zrobić i wynieś dużo ciekawego doświadczenia z tego wyjazdu.

Czy lubisz sorbet?

Krzysiek: (passive-aggressive) Długo jeszcze będziesz się tak tu guzdrał na tym stanowisku?
Dominik: (ze zrezygnowaniem) Kurcze, nie mogę odpiąć karabinków z uprzęży w tych grubych rękawicach.

Dominik zdejmuje rękawice zabezpieczone przed upuszczeniem specjalnie wszytą pętlą nadgarstkową. Jest zdecydowanie mniej przyjemnie, jeżeli chodzi o temperaturę rąk, ale przynajmniej przepinanie szpeju i operacje sprzętowe zajmują kilka, a nie kilkadziesiąt sekund.

Krzysiek: (krzyczy) Uwaga, pyłówka!
Obydwoje szybko zakładają kaptury i schylają głowy, tak aby jak najmniej drobin śniegu wpadło za kołnierz. Pyłówka trwa jakąś minutę, maksymalnie dwie, po czym Dominik kończy przekazywanie szpeju. W końcu można założyć rękawiczki, by było cieplej w ręce. Niestety czynność nie przynosi ulgi. Wręcz przeciwnie, bardzo nieprzyjemne uczucie zbliżone do włożenia gołych dłoni w śnieg. Rękawice zwieszone na nadgarstkach zadziałały jak worek do łapania spadającego znad głów śniegu.

Dominik: (bez emocji) Szybko się tu człowiek uczy.

Warunki wspinaczkowe

Dotarcie do bazy noclegowej w Schronisku 'Chata pri Zelenem plese’ nie stanowiło problemu pierwszego wieczoru. Spokojny spacer lekko nachylonym utartym szlakiem zajął 2h. Natomiast po solidnym opadzie, który rozpoczął się następnego dnia około godziny 14:00 i trwał w zasadzie do końca wyjazdu, zejście w dół tym samym nieprzetartym szlakiem z ciężkim plecakiem zajęło grupie 3h 40′.

Podobnie sytuacja kształtowała się z warunkami wspinaczkowymi i podejściem pod drogi. Pierwszego dnia przy lawinowej 2-ce była pełna dowolność wyboru celów wspinaczkowych i podejście pod ścianę nie nastręczało problemu. Opady w kolejnych dniach spowodowały, że grupa musiała mocno zweryfikować cele wspinaczkowe względem swoich możliwości. W kolejnych dniach tablica w schronisku pokazywała 3-ci, a na czwarty dzień już 4-ty stopień lawinowy. Skutkiem czego tylko bardziej doświadczone zespoły mogły się pokusić o próbę wspinaczki.

Pielęgnacja umiejętności dotyczących bezpieczeństwa

  • Przechodzień : Przepraszam, czy nie wie Pan jak dostać się do Carnegie Hall?
  • Muzyk: Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

Na podobnej zasadzie jak w zacytowanym żarcie muzycznym, kiedy warunki lub stan fizyczny uczestników nie pozwalały na wspinanie, czas był spożytkowany celem podnoszenia świadomości oraz umiejętności zachowania w terenie lawinowym. Paradoksalnie duży opad śniegu uniemożliwiający wspinanie, był idealnym warunkiem pogodowym dla szkoleń lawinowych. Udało się zrealizować dwie jednostki takiego szkolenia polegające na odkopywaniu plecaka z detektorem ukrytego pod śniegiem przez partnera.

Zachowanie zimnej krwi

Już w pierwszy dzień jeden z zespołów poświęcił się, aby przetestować zdolność grupy do reakcji w sytuacjach kryzysowych. Po zapadnięciu zmroku, przy dużym opadzie śniegu, grupa otrzymała informację że jest problem z powrotem jednego z zespołów do schroniska z grani. Grupa w bardzo racjonalny sposób oceniła ryzyko związane z wyjściem w takich warunkach ze schroniska celem pomocy wspinaczom. Pomimo utrudnionej komunikacji ze wspinaczami (jeden z telefonów zaginął, a w drugim przestała działać bateria), udało się ustalić w jakiej sytuacji się znajdują oraz powiadomić grupy ratownicze, aby były w pogotowiu na wypadek dalszego nieprzychylnego rozwoju wypadków. Wczesnym rankiem około godziny 5, okazało się że zespół wspinaczkowy był w stanie o własnych siłach powrócić do schroniska. Z ich relacji wynikało, że pomimo kilku popełnionych błędów których są w pełni świadomi, byli w stanie zachować zimną krew i działać samodzielnie w ten sposób aby o własnych siłach wyjść z opresji. Nie można sobie wyobrazić lepszego szkolenia.

Przejścia:


  • Polski Kut (Kieżmarska Kopa) M5K. Zabłotny, D. Zalewski
    • M. Lubimow, T. Hnat
    • Ł. Piątek, W. Wirkijowski (4 lub 5 wyciągów)
  • Polska Cesta (Skrajny Kieżmarski Strażnik) M4K. Zabłotny, D. Zalewski
    • M. Lubimow, T. Hnat
    • K. Kozyra, Ł. Ślęzak, A. Sendecki (2 wyciągi)
    • M. Wagemann, R. Kapral (2 wyciągi)
    • N. Romanowska, T. Worsztynowicz (2-gi wyciąg)
  • Rebel (Skrajny Kieżmarski Strażnik) M6K. Zabłotny, M. Lubimow, D. Zalewski
  • No A Co (Skrajny Kieżmarski Strażnik) M5+K. Zabłotny, T. Hnat
    M. Wagemann, R. Kapral (2-gi wyciąg)
  • Filar Puškáša (Kozia Kopka) M4Ł. Ślęzak, A. Sendecki
    K. Kozyra, M. Chyła
  • Živagove Blues (Skrajny Kieżmarski Strażnik) M4K. Kozyra, Ł. Ślęzak, A. Sendecki (3 wyciągi)
  • Psotka – Varga (Kieżmarska Kopa)M. Wagemann, R. Kapral (2 wyciągi)
  • Ovcia Cesta (Dolny Kieżmarski Strażnik)M. Wagemann, R. Kapral (1 wyciąg)
    • N. Romanowska, T. Worsztynowicz (1 wyciąg)
  • Lavy Y (Pavukova Veza)N. Romanowska, S. Szumowski, T. Worsztynowicz (2 wyciągi)

Relacja: Dominik Zalewski