Sezon zimowy 2025/2026

Podsumowanie sezonu zimowego WKW 2025/2026

Sezon zimowy 2025/2026 był dla członków WKW wyjątkowo pracowity. Nasi klubowicze z sezonu na sezon realizują coraz bardziej ambitne projekty w Tatrach i Alpach. Nie brakuje też solidnych debiutów co daje nadzieję na klasowe przejścia w kolejnych latach. Poniżej chronologiczne podsumowanie najważniejszych wydarzeń sezonu.

Październik 2025


26 października Paweł Trzęsicki i Marcin Wagemann przeszli Fantasmagorie M9- na Prednim Solisku w stylu RP (crux OS). Solidny opad i niska temperatura dały nadzieję na sensowne warunki dzięki czemu chłopaki otworzyli sezon jeszcze w trakcie kalendarzowej jesieni.

Listopad 2025


20 listopada Paweł Trzęsicki i Marcin Wagemann przeszli Wall Street M8 na Czołówce MSW w stylu RP (2nd go).

W tym samym miesiącu Krzysztof Zabłotny z Ryszardem Kapralem i Gosią Jurewicz podjęli próbę przejścia Drogi Schmidtów na północnej ścianie Matterhornu. Po pokonaniu śnieżnej rampy zespół podjął przykrą, ale konieczną decyzję o odwrocie z powodu fatalnych warunków panujących w ścianie.

Grudzień 2025


11 grudnia Paweł Trzęsicki, Ryszard Kapral i Kuba Kościelny przeszli Środkową Depresję M5+ na Granackiej Baszcie w stylu OS, w niespełna pięć godzin. Całość na lotnej – trzy wyciągi do grani.

15 grudnia Paweł Trzęsicki i Krzysztof Zabłotny przeszli Bumerang M7+ na Prednim Solisku w Dolinie Młynickiej w stylu Flash, w 3,5 godziny. Pięć wyciągów technicznego wspinania, dwa ostatnie prowadzą jednym z najładniejszych zimowych zacięć w Tatrach.

15 grudnia Paweł Trzęsicki i Krzysztof Zabłotny przeszli Bumerang M7+ na Prednim Solisku w Dolinie Młynickiej w stylu Flash, w 3,5 godziny. Pięć wyciągów technicznego wspinania, dwa ostatnie prowadzą jednym z najładniejszych zimowych zacięć w Tatrach.

„Ostatni wyciąg to absolutna rewelacja i główny powód, żeby wrócić na Bumeranga.”

– Paweł Trzęsicki

Pełna relacja z opisem drogi dostępna na krzysztofzablotny.pl. Tego samego dnia, tuż po zejściu, Krzysztof poślizgnął się sto metrów od samochodu i solidnie skręcił kostkę – noga dawała znać o sobie przez cały sezon.

21 grudnia, w ramach współpracy wrocławsko-krakowskiej, Paweł Trzęsicki i Maks Parys przeszli Długosza M7, A1 na Kazalnicy Mięguszowieckiej w stylu RP, w 10 godzin i 20 minut do szczytu.

W ramach grudniowego zgrupowania PHS Krzysztof Zabłotny z T. Kowalczykiem i Ančą Šebestíkovą przeszedł Grzędę Tomkowych Igieł na Niżnych Rysach (V+ latem, M5–M6 zimą, 850 m deniwelacji).

Doborowy wrocławski zespół w składzie Krzysztof Zabłotny, Ryszard Kapral i Paweł Hałdaś w trakcie kilkudniowej wizyty w Dolinie Kieżmarskiej zrobił Zbierkę V+ oraz Elegancję M7 na Wielkiej Złotej Kazalnicy.

Tradycyjnie, jak co roku w grudniu, miało miejsce świąteczno-noworoczne zgrupowanie w Morskim Oku. Pogoda i warunki były niezwykle srogie, co znacznie ograniczyło możliwości działania na wyżej położonych ścianach. Silne mrozy, opady i porywisty wiatr nie wystraszyły jednak naszych klubowiczów, którym udało się skompletować całkiem okazały wykaz przejść. Pełna relacja dostępna tutaj.

Styczeń 2026


5 stycznia Waldorf (Rafał Zając) z Bobkiem przeszedł Rysę Strzelskiego M5+ na Progu Mnichowym.

5 stycznia Paweł Trzęsicki, Marcin Wagemann i Ryszard Kapral zrobili klasyk Kotła Kazalnicy Mięguszowieckiej – Sprężynę M7/+. Po 9 godzinach zameldowali się przy stanowisku zjazdowym przy Sanktuarium. Crux wyprostowany logicznym wariantem.

6 stycznia Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral w ramach aktywnego restu przeszli się na Bulę pod Bandziochem i zrobili kombinację Od zmierzchu do świtu + Globalne ocieplenie M6+ w stylu OS.

22 stycznia Konrad Giedrojc (WKW) z Jackiem Wątorkiem oraz Grzegorz Bednarski (WKW) z Pawłem Wrześniem przeszli jako dwa zespoły Żebro na Buli pod Bandziochem M3 w stylu OS. Dla Konrada i Grzegorza był to debiut w zimowym wspinaniu w Tatrach – pierwsze dziabki mieli w rękach miesiąc wcześniej, na grudniowych warsztatach. Droga lekko zalodzona, bez śniegu, dobrze ubezpieczona hakami. Gratulujemy udanego debiutu i ściskamy dziabki za klasowe przejścia!

23 stycznia Konrad Giedrojc z Jackiem Wątorkiem i Pawłem Wrześniem przeszli Zacięcie Robakiewicza na Mnichu M3 w trójce, w stylu OS. Pierwszy wyciąg zaśnieżony z dobrą protekcją własną, trzeci – czysty drytooling z wejściem na kopułę szczytową. Chłopaki byli jedynym zespołem w ścianie tego dnia.

25 stycznia Paweł Trzęsicki i Marcin Wagemann zrobili Rosyjską Ruletkę M8−/WI5 na Progu WCK – RP w drugiej próbie na kluczowym odcinku. Krótka, ale ciekawa droga o zachodnim charakterze.

W tym samym miesiącu Krzysztof Zabłotny z Bartłomiejem Żytkiewiczem odbyli kilkudniowy wyjazd – trzy doliny w trzy dni, przemieszczając się na nartach. Łupem naszych reprezentantów padł: Żleb Stanisławskiego na Jaworowy Szczyt M5+, 550 m w czasie 4:30 h (imponujący czas!), Mas que nada 6+ w Dolinie Furkotnej i Hrana Weberovky 5+, 350 m na Złotej Baszcie w Dolinie Keżmarskiej. Wygląda na to, że w naszych Tatrach również można się solidnie zmęczyć i odbyć fantastyczną przygodę.

Warte odnotowania jest przejście Krzysztofa Zabłotnego z Marcinem Kłysem, Denysem Isaienką i Arturem Ostrowskim, w trakcie którego wytyczyli nową drogę na Skrajnym Granacie – Między Żebrami M6. Linia przebiega orograficznie na prawo od linii zjazdów. Crux jest ciekawy – autor pozostał skromny co do szczegółów.

Nasi klubowicze wylecieli do włoskiego Cogne na wspinaczkę lodową. Pogoda i warunki okazały się łaskawe, co przełożyło się na liczne przejścia. Do bardziej klasowych należy zaliczyć:

  • Lillaz Gully (WI4)
  • Tuborg (WI5-)
  • Lau Bij (WI5)
  • Gran Val (WI3+)
  • Cascata dell’Erfaulet (WI4+)
  • Patri di Gauche (WI4+)

W wykonaniu zespołu Marcin Wagemann, Ryszard Kapral oraz Krzysztof Zabłotny. Jednak wieść niesie, że kilka innych zespołów zrealizowało cele o wycenach WI5!

Równolegle odbyło się zgrupowanie na Hali Gąsienicowej, w trakcie którego mniej doświadczeni koledzy i koleżanki mogli nabrać doświadczenia na tatrzańskich klasykach.

Luty 2026


Dla WKW luty rozpoczął się mocnym uderzeniem – obozem w Popradzkim Plesie. Nie brakowało mocnych przejść i ambitnych prób. Link do relacji.

1 lutego Waldorf (Rafał Zając) z Krystianem przeszedł lodowy klasyk – Luibisbodenfall WI4+, 475 m w Pitztal.

2 lutego, w trakcie zgrupowania, Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral przeszli Magiczną Linię M8+ na Galerii Szatana – RP po niefortunnym locie na trzecim wyciągu. Droga zajęła łącznie 5,5 godziny. Crux został poprowadzony w stylu OS z zakładaniem asekuracji na prowadzeniu.

3 lutego Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral wytyczyli HGZ M4+ – nową drogę na Tępej.

Marzec 2026


6 marca Waldorf z Szymkiem pokonali klasyka doliny Keżmarskiej – Polskie Zacięcie M5+ na Keżmarskiej Kopie.

20 marca Waldorf z Bobkiem ponownie zrealizowali cel po słowackiej stronie Tatr – Nas Nedobegat M5+ na Keżmarskiej Buli.

21 marca Paweł Trzęsicki, Marcin Wagemann i Ryszard Kapral przeszli Momę M7 na Kazalnicy Cubryńskiej w stylu OS, w 7 godzin. Panowie zgodnie twierdzą, że każdy wyciąg jest wspinaczkowy i bez taryfy ulgowej. Dla Pawła i Marcina przejście było zamknięciem małej trylogii na Kazalnicy Cubryńskiej.

22 marca Paweł Trzęsicki i Ryszard Kapral dorzucili do swojego wykazu Psią Kręwkę M7/+ na Czołówce MSW w stylu OS.

22 marca Waldorf z Bobkiem zrobili Filar Pn-Zach ze startem direkt M5− na Małym Keżmarskim. To długa i wymagająca droga na jednej z najwyższych ścian w Tatrach.

Kwiecień–Maj 2026


Kwiecień i maj należały zdecydowanie do Waldorfa, Bobka, Matiego i Szreka.

11 kwietnia Waldorf z Bobkiem przeszedł Filar Mossaz-Seigneur IV TD+, M5, 1200 m na północnej ścianie Aiguille du Midi.

12 kwietnia Paweł Trzęsicki, Ryszard Kapral i Marcin Lubimow podjęli próbę Heinricha Zawadzkiego M6+ na Kazalnicy Mięguszowieckiej. Wycof po locie na pierwszym trudnym wyciągu.

22 kwietnia Waldorf, Mati i Szrek pokonali drogę Carli-Chassagne III D+, AI4, 1000 m na północnej ścianie Aiguille du Midi.

24 kwietnia Waldorf ze Szrekiem uporali się z alpejskim klasykiem – Valeria AI4+, 400 m na Małym Kapucynie II.

25 kwietnia Mati ze Szrekiem – Eugster Direct IV M5, 1000 m na północnej ścianie Aiguille du Midi. Gratulujemy tego klasowego przejścia!

2 maja Waldorf z Bobkiem wybrali się do doliny Argentière i pokonali Charlet-Ghilini III ED, AI5+, 500 m na murze Pre De Bar. To klasowe przejście zasługuje na szczególne wyróżnienie w naszym podsumowaniu!


Tekst: Paweł Trzęsicki · Materiały: Paweł Trzęsicki, Krzysztof Zabłotny, Rafał Zając (Waldorf), Konrad Giedrojc · WKW 2026

Zdjęcia Krzysztofa Zabłotnego: krzysztofzablotny.pl · social media: @krzysztof.zablotny


Wtorek, 28 IV, g.19:00 – prelekcja Pawła Trzęsickiego – zimowy sezon taternicki z imponującą listą sukcesów

Chciałbym podzielić się wrażeniami z ostatniego zimowego sezonu taternickiego, w trakcie którego udało się zarówno solidnie powspinać, ale też solidnie polatać i nie raz, a nawet nie dwa wycofać z drogi


Manewry lawinowe WKW 2026 w Karkonoszach

Sobotni poranek rozpoczęliśmy od solidnej dawki wiedzy teoretycznej. Wykład był niezwykle angażujący – pełen przykładów, odniesień do rzeczywistych zdarzeń lawinowych oraz ich szczegółowej analizy.


Relacja z zgrupowania WKW w Popradzkim Plesie

Od pierwszych dni zgrupowania pogoda i sytuacja śniegowa stanowiły poważne wyzwanie. Wysokie zagrożenie lawinowe wymuszało ostrożne planowanie celów oraz elastyczne podejście do działalności górskiej.


Zgrupowanie WKW - Teryho Chata

Zgrupowanie w Terince 2025, czyli tam i z powrotem.

Zaczęło się tak jak się skończyło. Dwadzieścia par włoskich podejściówek w pośpiechu deptało po śliskich od deszczu granitowych kamieniach. Pomimo dobrej kondycji klubowiczów duże krople letniego deszczu miały wystarczająco dużo czasu, żeby przetestować legendarną wodoodporność goreteksów i zupełnie przeciętną wodoodporność ścioranych plecaków. Ale koniec od podobnego początku dzielił tydzień. Tydzień, w którym wydarzyło się sporo dobrego.

W deszczową sobotę po południu, wieczorem, a niektórzy nawet późno w nocy, dotarliśmy do Chaty Tery’ego zwanej Terinką, niewielkiego schroniska w słowackiej części Tatr w Dolinie Małej Zimnej Wody.  Jako Wrocławski Klub Wysokogórski zajęliśmy dwa pokoje, czyli większość wszystkich miejsc noclegowych i  mieliśmy przyjemność gościć Krzyśka z KW Warszawa i Marcina z KW Kraków.

Intensywny zapach zupy czosnkowej, którym przywitało nas schronisko, zapowiadał mocne wrażenia kulinarne w rozpoczynającym się tygodniu. Do końca pobytu na stołach królowały węgle i nasycone kwasy tłuszczowe oraz wegańskie parówki. Warzyw nie uświadczyliśmy. Ale schronisko to przecież nie tylko budynek czy kuchnia. To także ludzie. Posiłki w okienku wydawała ciut naburmuszona Słowaczka. Reszta ekipy też nie zachęcała do nawiązania bliższej znajomości. Odtwarzali za to całkiem dobrą muzykę, więc pałaszowaliśmy kapustovą polievkę i vyprážaný syr w rytm czechosłowackiego punkrocka i latynoskich hitów. Pod koniec tygodnia ekipa się zmieniła. Sympatyczny Słowak z krasnoludzką brodą zaskoczył nas przynosząc zamówione posiłki do stołów, a reszta załogi umilała sobie czas na różne sposoby, co podpatrywaliśmy przez wspomniane okienko. Niestety w głośnikach zaczęło przeważać disco.

Od niedzieli wszyscy dzielnie ruszyli zdobywać okoliczne szczyty, kopy i turnie. Padły pierwsze OS-y, spadły pierwsze karabinki, w ścianach zostały pierwsze szpeje. Wybierane były głównie drogi polecane przez Damiana Granowskiego i Andrzeja Climbera. Później jednak niektórzy stwierdzili, że ten pierwszy to tak nie do końca się zna. Poniedziałek zakończył się z hukiem, choć na szczęście było jak w Śródziemiu. Wszyscy poszli tam i wszyscy wrócili z powrotem. Tego dnia porządnie się zgrupowaliśmy. Po południu osiem zespołów WKW działało jednocześnie na południowej ścianie Baranich Rogów. Nie było to planowane. Tak wyszło. Ktoś przyszedł później, ktoś wcześniej, jedne zespoły szły szybciej, inne w trójce niesłuszne nazywanej „szybką”, ktoś kogoś przyblokował na stanowisku, ktoś już zjeżdżał. Około piętnastej niektórzy zaczęli słyszeć dziwne skwierczenie a chwilę później, niczym grom z jasnego nieba, huknął grom z jasnego nieba. Huknął całkiem blisko. Po chwili zaczęła się burza a rzęsisty deszcz zamienił zacięcia w ścianie w niemałe rzeczki i wodospady. Z góry oprócz kropli deszczu zaczęły spadać również klubowe przyrządy zjazdowe. Część zespołów była już w okolicy szczytu, zeszli normalnym zejściem przez Baranią Przełęcz, część uciekła ze ściany rampą wyprowadzającą w prawo z trzeciego stanowiska „Trzech Kamratów”. Część zjechała. Ostatnie zespoły, przemoczone do suchej nitki,  dotarły do schroniska około godziny dwudziestej. Nauczyliśmy się, żeby zawsze zabierać ze sobą podejściówki i żeby częściej patrzeć na prognozy, nawet jeśli te nie zawsze się sprawdzają. Kilka osób zapamięta też, że pierwszy grzmot powinien być wystarczającą zachętą do ewakuacji i nie warto czekać na drugi.

Rozmowy o pogodzie, prognozach i modelach meteorologicznych towarzyszyły nam do końca zgrupowania. Wspomagaliśmy się nawet pomocą czata GPT, który stwierdził, że jedna z popularnych prognoz górskich nie nadaje się w góry z racji słabej rozdzielczości ;).

.

W następnych dniach padały kolejne przejścia. Mocniejszcze zespoły robiły po dwie drogi dziennie, co przypłaciły nie raz powrotem w deszczu. Na szczęście burze nie towarzyszyły nam już w górskich przygodach. Cały czas się uczyliśmy. Okazało się, że warto mieć w zespole dwa jebadełka, że jeśli na trójkowy zespół mamy dwa radia to jedno powinien zabrać prowadzący, że warto zadbać o jak najmniejsze przesztywnienie liny a chwyty trzeba ostrożnie odkładać na miejsca. Nauczyliśmy się również, że puszczenie przodem pewnej mocnej zawodniczki, która pozdejmuje pajęczyny z drogi, wpływa pozytywnie na udane przejścia kolejnych zespołów. Były bloki, były wycofy, odnalazło się trochę zgubionego szpeju. Do porządnego lotu nikt się nie przyznał więc może do takiego nie doszło.

Czwartek został nam zaplanowany przez pogodę jako dzień restowy. Od środowego wieczoru porządnie lało a wiatr wiejący ponad sto kilometrów na godzinę zadbał żebyśmy nie wyściubiali nosa ze schroniska. Leniwa restowa zmuła była przeplatana posiadówkami i socjalizowaniem się. Dziewczyny dały pokaz zdolności autoperkusyjnych a w rozmowach nadal dominowała pogoda. Czy skończy padać? A czy wyschnie? A czy przewieje? A w której prognozie patrzyłeś? Bo u mnie pokazuje co innego.

W piątek wszyscy wstali i wyszli wcześniej żeby zdążyć powspinać się i wrócić do schroniska o ludzkiej porze. Jeden zespół znalazł szczęśliwie żółtego frienda zgubionego na samym początku zgrupowania. Grzecznie czekał osadzony w skale. Piątek wiele osób uznało za najładniejszy widokowo dzień. Przewalające się nisko chmury i wstające z dolin mgły, w połączeniu z pojawiającym się czasami słońcem, pokazały Tatry z pięknej strony.

Najpopularniejszą drogą zrobioną na tym zgrupowaniu przez prawie wszystkie zespoły była droga Motyka-Sawicki na Małym Lodowym Szczycie. Wszyscy uznali ją za ładną, choć miejscami trudną w swoim stopniu piątkę. Droga rzeczywiście oferuje ładne wspinanie po nietypowych jak na granit wymyciach, czujny trawers na początku trzeciego wyciągu i ładną odstrzeloną płetwę w jego połowie. Padło też kilka mocniejszych przejść. Kilka zespołów urobiło Indiánske Leto (VII-) na Baranich Rogach z czujnym skradaniem po połogu w kruksie. Kilka zrobiło Všetko v poriadku (VI+/VII-) na Małym Lodowym Szczycie. Na tej samej ścianie Agnieszka zapisała się w historii taternictwa prowadząc Spomienka na Magnusa (VII+/VIII-) nowym wariantem. Część z nas zrobiła na tym wyjeździe swoje najmocniejsze przejścia taternickie. Może nie będą o tym pisać na wspinanie.pl, ale jak to mówią: „każdemu jego… cesta”.

Powiększyła się więc w kapowniku lista zrobionych dróg, a jeszcze więcej przybyło dróg do przejścia w przyszłości. Lista szpeju do kupienia też się nieco rozrosła i jak zwykle przekracza budżet. Zarówno dobre przejścia jak i niepowodzenia wzmocniły postanowienia treningowe, więc można się spodziewać kolejnych sukcesów w niedalekiej przyszłości. Trzeba jeszcze tylko wyprać ciuchy i najeść się warzyw po schroniskowej diecie.

A skończyło się tak jak się zaczęło. Dwadzieścia par firmowych podejściówek szybko choć ostrożnie pomykało w dół po mokrych od deszczu granitowych kamieniach. A letni deszcz ponownie sprawdzał czy kurtki zostały dobrze zaimpregnowane.


Jasiek


Relacja ze zgrupowania WKW na Hali Gąsienicowej

Ich niezłomna wiara warta jest odnotowania, bo jeszcze dwa tygodnie przed rozpoczęciem zgrupowania TOPR wydawał komunikaty lawinowe


Warsztaty z autoratownictwa – 24–25.05.2025

Wszyscy uczestnicy zgodnie podkreślają, że był to niezwykle wartościowy weekend – pełen nowej wiedzy, praktycznych umiejętności, ale też śmiechu i dobrej energii. Choć każdy z nas wolałby nigdy nie musieć wykorzystywać tych technik w realnych sytuacjach…


Zimowe zgrupowanie na Hali Gąsienicowej dla początkujących

W dniach 19-22.01.2025 odbyło się zgrupowanie, w którym udział wzięło 14 klubowiczów. Rejon Hali Gąsienicowej idealnie wpisał się w formułę zgrupowania, jest to idealne miejsce do rozwoju i nabierania zimowych doświadczeń oraz stawiania pierwszych kroków w rakach i wbijania dziab w trawki.

Mimo nieoptymistycznej prognozy pogody, zostaliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni – warunki śniegowe były dobre, a niebo przez cały czas zachwycało nas swoim błękitem.

Wieczorami odbywały się wykłady – m.in. klubowego kolegi instruktora Krzyśka Zabłotnego na temat budowy stanowisk oraz przydatnych pro-tipów.

Wyjazd, mimo że dla początkujących, okazał się bardzo owocny w liczbę przejść, których wykaz zamieszczamy poniżej:

Zgrupowanie na Hali Gąsienicowej było niezwykle udane – udało nam się przewspinać wiele dróg, a uczestnicy zdobyli cenne umiejętności i doświadczenie w zimowej wspinaczce wysokogórskiej. Dziękujemy wszystkim za udział i do zobaczenia na kolejnych wyprawach!

Michał Truty


Lodowiec Stubai – pełnym gazem na krawędzi

Na fali pozytywnych wibracji przyjętych od Przemka Jezierskiego w trakcie warsztatów skiturowo-lawinowych podczas inauguracji sezonu zimowego WKW na Szrenicy, udało się zawiązać grupę, która w dniach 12-18 stycznia wybrała się na Lodowiec Stubai. Wyjazd był skierowany do średniozaawansowanych narciarzy, a naszymi głównymi celami było poprawienie techniki jazdy poprzez ćwiczenia na stoku, przeniesienie tej techniki z trasy w teren oraz podniesienie umiejętności z zakresu wyboru terenu w kontekście zagrożenia lawinowego. Czy te cele udało się zrealizować? Tutaj o zdanie powinniśmy poprosić samego Przemka, ale informacje zwrotne od uczestników były zdecydowanie na plus! 

W niedzielne popołudnie, po 9h trasy, zameldowaliśmy się w miejscowości Neustift im Stubaital, która była naszą bazą wypadową na lodowiec. Do stacji narciarskiej mieliśmy ok. 20 minut dojazdu i bezproblemowo meldowaliśmy się tam w okolicach 8:30 każdego dnia, tak aby zdążyć na jeden z pierwszych kursów gondoli. Rytm każdego dnia był podobny – na początek porządna rozgrzewka, następnie godzina jazdy indywidualnej, potem część szkoleniowa do 3h, przerwa (z której co niektórzy rezygnowali, żeby skorzystać z puchu poza trasami), dalsza część szkoleniowa i ok. godziny 16 rozpoczęcie ostatniego zjazdu, tym razem już na sam dół.

W trakcie części szkoleniowej Przemo jak obiecywał tak zrobił – cofnęliśmy się do początków, a więc do jazdy pługiem, aby następnie poznać tajniki „basic alpine position”. W trakcie tej części niektórzy z nas odkryli, że kolano niekoniecznie jest stawem zawiasowym i zgina się również do wewnątrz i na zewnątrz, a nie tylko przód-tył. Idąc tym tropem, wciskając bioderko, wycinaliśmy na stoku naszymi krawędziami przepiękne girlandy. W trakcie zajęć Przemek niejednokrotnie zamieniał się w operatora kamery, rejestrując materiał do wieczornej analizy, w trakcie której mógł się nad nami pastwić do woli. Po pierwszym dniu jazdy w ramach zajęć pozatrasowych na tapet wzięliśmy sobie pierwszą pomoc bazując na doświadczeniu Przemka ze szkolenia Wilderness First Responder (pierwsza pomoc w dziczy). Oprócz przypomnienia standardowych podstaw, poznaliśmy parę tricków (np. założenie chusty trójkątnej z odzieży poszkodowanego, którą ma na sobie) oraz zapamiętaliśmy, że wg protokołu postępowania WFR niezależnie od podejrzewanego urazu, nie można zlekceważyć sprawdzenia stanu palców u stóp 😀 . Po trzech dniach walki z naszą techniką (lub jej brakiem), czwartek okazał się być dniem off-piste. Była część poświęcona profilaktyce lawinowej a zdecydowaną większość dnia staraliśmy się spędzić poza wyratrakowanymi trasami – niestety warun nie rozpieszczał – było trochę puchu i ciężko będzie to przełożyć na tatrzańskie betony czy karkonoską lodoszreń łamliwą 😉 .

Sytuację poprawiały gdzieniegdzie muldy i wystające kamienie, dzięki którym tego dnia w ramach zajęć wieczornych poznaliśmy podstawy serwisowania nart – począwszy od uzupełniania ubytków w ślizgu, przechodząc przez ostrzenie krawędzi i kończąc na smarowaniu. Wracając do techniki poruszania się na stoku, w drugiej części tygodnia dotarliśmy do krótkiego skrętu, a nawet śmigu! Wniosek z tej części: przy krótkim skręcie najważniejsze to pamiętać, że każdy skręt może być naszym ostatnim 😀 .

Dla nas jako uczestników szkolenia, chyba najlepszą nagrodą było to, że na koniec dostaliśmy informację, że jest dla nas nadzieja w tym sporcie! W wielkim skrócie: Przemek spisał się wyśmienicie w roli instruktora, każdy z nas zanotował progres, część z nas po raz pierwszy poczuła moc jazdy na krawędzi i wyjechaliśmy ze Stubaiu głodni kolejnych dni na nartach. Do następnego!

Z klubowym pozdrowieniem, Melepety Team (Agata, Angie, Beti, Milena, Damian, Kuba, Marek) i młody, perspektywiczny instruktor Przemysław Jezierski.

PS Specjalne wyrazy uznania dla Beaty, która trzeciego dnia w trakcie upadku uszkodziła kciuk. Dopiero po powrocie do Polski okazało się, że jest złamany. Szybkiego powrotu do zdrowia i formy!


Rich na "Pattinagio artistico" WI3

Cogne – nie tylko pizza i kawa [relacja]

W dniach 18.01-26.01.2025 w Dolinie Aosty we Włoszech działała liczna ekipa WKW. Celem wyjazdu był rejon Cogne, który oferuje około 150 lodospadów.

Jest to jeden z najbardziej cenionych regionów do wspinaczki lodowej we Włoszech, a także w całej Europie. Rejon charakteryzuje się pięknymi, naturalnymi lodospadami, które przyciągają wspinaczy z całego świata.

Walory wspinaczkowe Cogne to m.in. szeroki wybór dróg lodowych o różnych stopniach trudności, różnej długości i powadze – od jednowyciągowych dróg do przeszło 600m alpiniad bez łatwego wycofu. Każdy wielbiciel kręcenia śruby znajdzie tu coś dla siebie.

Dodatkowo umiejscowienie w sercu Alp oznaczało malownicze widoki i… nieskończone ilości pizzy i kawy.

To co piękne, często rodzi się w bólu. Tak też było tym razem. Od początku walczyliśmy z różnymi przeciwnościami. Roszady w składzie przeprowadzane w ostatniej chwili i bagaż, który nie doleciał, to tylko niektóre z nich.

Determinacja była jednak spora. Ostatecznie nic nie mogło powstrzymać towarzystwa, żeby sobie coś „dziabnąć”.

Decydujemy się na podróż samolotem i wypożyczenie aut na miejscu. Od lotniska do Cogne jest około 2,5-3h jazdy.

Do naszej bazy noclegowej docieramy na raty. Cześć ekipy leci z Wrocławia, cześć z Krakowa, a część z Berlina. Największa gromada dociera grubo po 2:00, niestety bez jednego bagażu, który zaginął.

Następnego dnia zarządzamy późniejszy start. Różnorodność dróg (i wystaw) pozwala na bezpieczne działanie praktycznie o każdej porze dnia. Warunki zastane na miejscu są bardzo dobre. Mało śniegu i generalnie sporo lodu, chociaż później okaże się, że nie wszystkie lody będą w idealnych warunkach.

Ruszamy na wspinanie, a Andrzej… do wypożyczalni sprzętu. Na szczęście udaje mu się pożyczyć wszystko co niezbędne, a brakujące części wyposażenia dobiera od innych Klubowiczów.

Już pierwszego dnia padają zupełnie mocne przejścia – Wojtek z Agnieszką robią „E Tutto relativo” za WI4, a Rich z Porno – klasyk klasyków – “Patri”, wariantem za WI4+

Później już jest tylko lepiej.

Andrzej z Łukaszem przechodzą „Hard ice in the rock”, najłatwiejszym wariantem za WI4. Droga ma niebanalne dojście i start, przez co jest bardzo rzadko chodzona.

Najmocniejsze przejścia to “Tuborg” za WI5, który pada łupem Agnieszki i Wojtka, a także dzień później Porno i Richa.

Warto zaznaczyć, że na swoim lodowo-debiutanckim wyjeździe Profesor przechodzi “Candelabro del Coyote” za WI4+.

Ponieważ tydzień ma niewiele dni, staramy się wspinać bez wytchnienia i bez restu..

Ostatniego dnia, Rich i Łukasz przechodzą jeszcze “Lillaz Gully” (WI4/M4) co jest odpowiednio 6 i 7 drogą zrobioną dzień po dniu.

Poza wspinaniem korzystamy z uroków życia w Italii. Wieczorne rozmowy i wymiany doświadczeń, urozmaicone są pizzą i lampką wina.

W przeddzień wyjazdu, Agnieszka pokazuje kulinarne oblicze i z okazji swojego święta raczy nas przepysznym, domowym ciastem.

Ostatniego dnia Dolina Aosty żegna nas gęstymi opadami śniegu. Z żalem opuszczamy gościnne progi pensjonatu Les Nigritelles, ale tylko na chwilę… Widzimy się już za rok!


Łukasz

DatazespółDrogaWycenaZrobioneUwagi
19.01.2025Lidźka, Profesor, ŁukaszL’ AcheronteWI3Nie zrobioneWycof przed ostatnim wyciągiem ze względu na późną porę
19.01.2025Wojtek, AgnieszkaE tutto relativoWI4Zrobione
19.01.2025Gosia, AndrzejPatriWI3ZrobioneI wyciąg
19.01.2025Porno & RichPatri Gauche / Candelone di PatriWI4 / WI4+Zrobione
20.01.2025Andrzej, Profesor, ŁukaszPattinaggio artisticoWI3+Zrobione
20.01.2025Lidka; Porno&RichPattinaggio artisticoWI3+Zrobione
20.01.2025Wojtek, AgnieszkaPatro Gauche z końcówką Candelone di Patri Wi4+Wi4/ wi 4+Zrobione
20.01.2025Gosia, CristobalCascata LillazWI3ZrobioneIII i IV wyciag
21.01.2025Andrzej ŁukaszCascata LillazWI3ZrobioneTylko górne wyciągi w warunkach
21.01.2025Lidźka, ProfesorCascata LillazWI3ZrobioneTylko górne wyciągi w warunkach
21.01.2025Gosia, CristobalPatriWI3+ZrobioneI,II,III wyciąg
21.01.2025Wojtek, AgnieszkaCascata di LillazWi3Tylko górne wyciągi
21.01.2025Porno & RichMonday MoneyWI4Zrobione
22.01.2025Andrzej ŁukaszHard Ice in the rockWI4Zrobione
22.01.2025Lidźka, ProfesorValmianaWI3+Zrobione
22.01.2025Gosia, CristobalStella ArticeWI4ZrobioneI wyciag
22.01.2025Wojtek, AgnieszkaCandelabro del coyoteWI4+Zrobione
23.01.2025Porno & RichCandelabro del CoyoteWI4+Zrobione
23.01.2025Andrzej ŁukaszChandelle LevureWI4Zrobione
23.01.2025Lidźka, ProfesorChandelle LevureWI4Zrobione
23.01.2025Gosia, CristobalE tutto relativoWI4Zrobione
23.01.2025Wojtek, AgnieszkaTuborgWI5Zrobione
24.01.2025Porno & RichTuborgWI5-Zrobione
24.01.2025Wojtek, AgnieszkaChandelle LevureWI4pierwsze 3 wyciągi
24.01.2025Profesor, ŁukaszCandelabro del coyoteWI4+Zrobione
24.01.2025Gosia, CristobalCandelabro del coyoteWI4+Zrobione
25.01.2025Rich, ŁukaszLillaz GullyWI4/M4Zrobione