Relacja z zgrupowania WKW w Popradzkim Plesie

Od pierwszych dni zgrupowania pogoda i sytuacja śniegowa stanowiły poważne wyzwanie. Wysokie zagrożenie lawinowe wymuszało ostrożne planowanie celów oraz elastyczne podejście do działalności górskiej.


Liga Boulderowa WKW - Eiger

Liga Boulderowa WKW – Eiger

Już w środę, 7 stycznia 2026, startujemy z drugą rundą Ligi Boulderowej WKW! Tym razem widzimy się na Eiger ściana wspinaczkowa. Runda potrwa do 21 stycznia 2026. Do zobaczenia!


Janusz Kuliś

Spotkanie z himalaistą Januszem Kulisiem – 12.11.2025

Janusz Kuliś to żywa legenda – człowiek, który wspinał się w czasach odwagi, determinacji i prostego sprzętu, gdy każdy krok w górę był eksperymentem granic ludzkich możliwości. Jego opowieść to zapis tamtej epoki – pełnej pasji, przyjaźni i surowego piękna gór.

Zapraszamy na wyjątkowe wydarzenie – spotkanie z Januszem, jednym z pierwszych Polaków, którzy zdobyli ośmiotysięcznik Broad Peak w 1975 roku.
Uczestnik wyprawy, która przeszła do historii polskiego himalaizmu – przełomowej, bo otworzyła drogę na najwyższe szczyty świata. Jednocześnie tragicznej, bo przypomniała, jak wysoką cenę potrafią mieć górskie marzenia.

  • Kiedy: Środa, 12.11.2025, godz. 19:00
  • Gdzie: ul. Sokolnicza 40/1, Wrocław


Zgrupowanie WKW - Teryho Chata

Zgrupowanie w Terince 2025, czyli tam i z powrotem.

Zaczęło się tak jak się skończyło. Dwadzieścia par włoskich podejściówek w pośpiechu deptało po śliskich od deszczu granitowych kamieniach. Pomimo dobrej kondycji klubowiczów duże krople letniego deszczu miały wystarczająco dużo czasu, żeby przetestować legendarną wodoodporność goreteksów i zupełnie przeciętną wodoodporność ścioranych plecaków. Ale koniec od podobnego początku dzielił tydzień. Tydzień, w którym wydarzyło się sporo dobrego.

W deszczową sobotę po południu, wieczorem, a niektórzy nawet późno w nocy, dotarliśmy do Chaty Tery’ego zwanej Terinką, niewielkiego schroniska w słowackiej części Tatr w Dolinie Małej Zimnej Wody.  Jako Wrocławski Klub Wysokogórski zajęliśmy dwa pokoje, czyli większość wszystkich miejsc noclegowych i  mieliśmy przyjemność gościć Krzyśka z KW Warszawa i Marcina z KW Kraków.

Intensywny zapach zupy czosnkowej, którym przywitało nas schronisko, zapowiadał mocne wrażenia kulinarne w rozpoczynającym się tygodniu. Do końca pobytu na stołach królowały węgle i nasycone kwasy tłuszczowe oraz wegańskie parówki. Warzyw nie uświadczyliśmy. Ale schronisko to przecież nie tylko budynek czy kuchnia. To także ludzie. Posiłki w okienku wydawała ciut naburmuszona Słowaczka. Reszta ekipy też nie zachęcała do nawiązania bliższej znajomości. Odtwarzali za to całkiem dobrą muzykę, więc pałaszowaliśmy kapustovą polievkę i vyprážaný syr w rytm czechosłowackiego punkrocka i latynoskich hitów. Pod koniec tygodnia ekipa się zmieniła. Sympatyczny Słowak z krasnoludzką brodą zaskoczył nas przynosząc zamówione posiłki do stołów, a reszta załogi umilała sobie czas na różne sposoby, co podpatrywaliśmy przez wspomniane okienko. Niestety w głośnikach zaczęło przeważać disco.

Od niedzieli wszyscy dzielnie ruszyli zdobywać okoliczne szczyty, kopy i turnie. Padły pierwsze OS-y, spadły pierwsze karabinki, w ścianach zostały pierwsze szpeje. Wybierane były głównie drogi polecane przez Damiana Granowskiego i Andrzeja Climbera. Później jednak niektórzy stwierdzili, że ten pierwszy to tak nie do końca się zna. Poniedziałek zakończył się z hukiem, choć na szczęście było jak w Śródziemiu. Wszyscy poszli tam i wszyscy wrócili z powrotem. Tego dnia porządnie się zgrupowaliśmy. Po południu osiem zespołów WKW działało jednocześnie na południowej ścianie Baranich Rogów. Nie było to planowane. Tak wyszło. Ktoś przyszedł później, ktoś wcześniej, jedne zespoły szły szybciej, inne w trójce niesłuszne nazywanej „szybką”, ktoś kogoś przyblokował na stanowisku, ktoś już zjeżdżał. Około piętnastej niektórzy zaczęli słyszeć dziwne skwierczenie a chwilę później, niczym grom z jasnego nieba, huknął grom z jasnego nieba. Huknął całkiem blisko. Po chwili zaczęła się burza a rzęsisty deszcz zamienił zacięcia w ścianie w niemałe rzeczki i wodospady. Z góry oprócz kropli deszczu zaczęły spadać również klubowe przyrządy zjazdowe. Część zespołów była już w okolicy szczytu, zeszli normalnym zejściem przez Baranią Przełęcz, część uciekła ze ściany rampą wyprowadzającą w prawo z trzeciego stanowiska „Trzech Kamratów”. Część zjechała. Ostatnie zespoły, przemoczone do suchej nitki,  dotarły do schroniska około godziny dwudziestej. Nauczyliśmy się, żeby zawsze zabierać ze sobą podejściówki i żeby częściej patrzeć na prognozy, nawet jeśli te nie zawsze się sprawdzają. Kilka osób zapamięta też, że pierwszy grzmot powinien być wystarczającą zachętą do ewakuacji i nie warto czekać na drugi.

Rozmowy o pogodzie, prognozach i modelach meteorologicznych towarzyszyły nam do końca zgrupowania. Wspomagaliśmy się nawet pomocą czata GPT, który stwierdził, że jedna z popularnych prognoz górskich nie nadaje się w góry z racji słabej rozdzielczości ;).

.

W następnych dniach padały kolejne przejścia. Mocniejszcze zespoły robiły po dwie drogi dziennie, co przypłaciły nie raz powrotem w deszczu. Na szczęście burze nie towarzyszyły nam już w górskich przygodach. Cały czas się uczyliśmy. Okazało się, że warto mieć w zespole dwa jebadełka, że jeśli na trójkowy zespół mamy dwa radia to jedno powinien zabrać prowadzący, że warto zadbać o jak najmniejsze przesztywnienie liny a chwyty trzeba ostrożnie odkładać na miejsca. Nauczyliśmy się również, że puszczenie przodem pewnej mocnej zawodniczki, która pozdejmuje pajęczyny z drogi, wpływa pozytywnie na udane przejścia kolejnych zespołów. Były bloki, były wycofy, odnalazło się trochę zgubionego szpeju. Do porządnego lotu nikt się nie przyznał więc może do takiego nie doszło.

Czwartek został nam zaplanowany przez pogodę jako dzień restowy. Od środowego wieczoru porządnie lało a wiatr wiejący ponad sto kilometrów na godzinę zadbał żebyśmy nie wyściubiali nosa ze schroniska. Leniwa restowa zmuła była przeplatana posiadówkami i socjalizowaniem się. Dziewczyny dały pokaz zdolności autoperkusyjnych a w rozmowach nadal dominowała pogoda. Czy skończy padać? A czy wyschnie? A czy przewieje? A w której prognozie patrzyłeś? Bo u mnie pokazuje co innego.

W piątek wszyscy wstali i wyszli wcześniej żeby zdążyć powspinać się i wrócić do schroniska o ludzkiej porze. Jeden zespół znalazł szczęśliwie żółtego frienda zgubionego na samym początku zgrupowania. Grzecznie czekał osadzony w skale. Piątek wiele osób uznało za najładniejszy widokowo dzień. Przewalające się nisko chmury i wstające z dolin mgły, w połączeniu z pojawiającym się czasami słońcem, pokazały Tatry z pięknej strony.

Najpopularniejszą drogą zrobioną na tym zgrupowaniu przez prawie wszystkie zespoły była droga Motyka-Sawicki na Małym Lodowym Szczycie. Wszyscy uznali ją za ładną, choć miejscami trudną w swoim stopniu piątkę. Droga rzeczywiście oferuje ładne wspinanie po nietypowych jak na granit wymyciach, czujny trawers na początku trzeciego wyciągu i ładną odstrzeloną płetwę w jego połowie. Padło też kilka mocniejszych przejść. Kilka zespołów urobiło Indiánske Leto (VII-) na Baranich Rogach z czujnym skradaniem po połogu w kruksie. Kilka zrobiło Všetko v poriadku (VI+/VII-) na Małym Lodowym Szczycie. Na tej samej ścianie Agnieszka zapisała się w historii taternictwa prowadząc Spomienka na Magnusa (VII+/VIII-) nowym wariantem. Część z nas zrobiła na tym wyjeździe swoje najmocniejsze przejścia taternickie. Może nie będą o tym pisać na wspinanie.pl, ale jak to mówią: „każdemu jego… cesta”.

Powiększyła się więc w kapowniku lista zrobionych dróg, a jeszcze więcej przybyło dróg do przejścia w przyszłości. Lista szpeju do kupienia też się nieco rozrosła i jak zwykle przekracza budżet. Zarówno dobre przejścia jak i niepowodzenia wzmocniły postanowienia treningowe, więc można się spodziewać kolejnych sukcesów w niedalekiej przyszłości. Trzeba jeszcze tylko wyprać ciuchy i najeść się warzyw po schroniskowej diecie.

A skończyło się tak jak się zaczęło. Dwadzieścia par firmowych podejściówek szybko choć ostrożnie pomykało w dół po mokrych od deszczu granitowych kamieniach. A letni deszcz ponownie sprawdzał czy kurtki zostały dobrze zaimpregnowane.


Jasiek


Relacja ze zgrupowania WKW na Hali Gąsienicowej

Ich niezłomna wiara warta jest odnotowania, bo jeszcze dwa tygodnie przed rozpoczęciem zgrupowania TOPR wydawał komunikaty lawinowe


Warsztaty z autoratownictwa – 24–25.05.2025

Wszyscy uczestnicy zgodnie podkreślają, że był to niezwykle wartościowy weekend – pełen nowej wiedzy, praktycznych umiejętności, ale też śmiechu i dobrej energii. Choć każdy z nas wolałby nigdy nie musieć wykorzystywać tych technik w realnych sytuacjach…


Rozpoczęcie sezonu letniego z WKW na Taborze pod Krzywą

Witajcie! Sezon letni 2025 uważamy oficjalnie za rozpoczęty!

W imieniu całego zarządu chcieliśmy podziękować przede Wszystkim Wam, klubowiczom, za frekwencję, za gotowość do pomocy, za dużo uśmiechu i wspaniałą atmosferę, serdecznie witamy nowych klubowiczów, mamy nadzieję, że przywitaliśmy Was dobrze i bardzo się cieszymy, że będziemy razem tworzyć te klubowe relacje na długie lata.

Najtwardsi dotarli na Tabor już w piątek, czyli Natalia, Wiktor i Lisia.
Sobota upłynęła nam na wspinie do późnego popołudnia, przez co przesunęło nam się trochę rozdanie nagród za Ligę Drytoolową, w której to zacną walkę toczyli – Krzysztof Zabłotny i Paweł Trzęsicki – ustępujący podium mistrzowi po raz kolejny… Natomiast na trzecim miejscu uplasował się Łukasz Skraburski.

Wśród Pań pierwsze miejsce zajęła Asia Bartel, drugie miejsce przypadło Kasi Tomsi. Na podium jako trzecia stanęła Agnieszka Kania.

Rozlosowaliśmy również nagrody dodatkowe. Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy! Walczyliście dzielnie! Jestem też pewien, że Paweł Trzęsicki układa już strategię na przyszły rok…

Po części oficjalnej, czyli wręczeniu nagród przez Prezesa, rozlosowaniu dodatkowej nagrody od Sławka w postaci darmowego sezonu na Taborze, zaczęła się biesiada i ognisko. W tym miejscu chciałem serdecznie podziękować mojej żonie Magdzie, która stała na straży klubowego bufetu, przez co nie dobiegła na czas do Sławka, żeby odebrać nagrodę!
Zaczął się grill, zaczęły rozmowy, czas totalnego luzu przy wspaniałej pogodzie we wspaniałym miejscu z wspaniałymi ludźmi; mi osobiście nie trzeba było nic więcej i mam nadzieję, że choć część z Was podziela moje zdanie.

Dzięki za wspólnie spędzony czas!
Życzę Wam tęgiej pachy, radochy ze wspinania, zero kontuzji, satysfakcji z przekraczania własnych granic, a przede wszystkim bądźcie zdrowi i bezpieczni.

Do zobaczenia w skałach!

Piotrek Piotrowski


Liga Boulderowa WKW sezon 2025. Edycja VII: Bulderownia Groto – Wrocław

Przez najbliższe dwa tygodnie zapraszamy wszystkich klubowiczów do udziału w VII edycji Ligi Boulderowej WKW Sezon 2025. Tym razem bawimy się i łoimy na Bulderownia Groto – Wrocław. Ta edycja naszej zabawy trwa od 02 do 16 kwietnia.

Sposób rozegrania ligi
1. Zawody ligi polegają na zdobywaniu punktów za przechodzenie boulderów podczas trwania każdego etapu ligi.
2. Bouldery na ściankach będą oznaczone liczbą oznaczającą numer balda oraz logiem WKW.
3. Przejście boulderów nie oznaczonych logo WKW nie liczy się w punktacji ligi.
4. Na każdej edycji będzie znajdowało się około 20 oznaczonych baldów do zrobienia.
5. Punktacja wygląda następująco:
– skończenie balda ‘top’ 5 pkt
– skończenie balda w pierwszej próbie ‘flash’ 5+1=6 pkt
– bonus 2 pkt
6. Bonus będzie oznaczony na każdym baldzie w innym miejscu. Zaliczenie bonusa to kontrolowane
przytrzymanie oznaczonego chwytu.
7. Top znajduje się na najwyższym chwycie balda.
8. Skończenie balda polega na kontrolowanym utrzymaniu topu dwoma rękami.
9. Chwyty startowe baldów są oznaczone karteczką z logo WKW oraz karteczką ścianki oznaczającą
trudność w skali trudności danej ścianki.
10. Przejście balda odbywa się po chwytach jednego koloru. Kolor chwytów wyznaczają chwyty startowe.
Punktacja
1. Każda edycja ligi będzie miała osobny formularz punktacji.
2. Formularz każdy z uczestników wypełnia indywidualnie.
3. Link do formularza każdej edycji będzie podany w wydarzeniu na Facebooku lub kodzie QR na ściance
aktualnej edycji.
4. Wypełnione formularze należy wysłać maksymalnie do ostatniego dnia trwania danej edycji. Formularze wysłane po dacie zakończenia nie będą brane pod uwagę.

Zakończenie ligi oraz nagrody
1. Zakończenie ligi odbędzie się ostatniego dnia, ostatniej edycji ligi.
2. Wyłonienie najlepszych członków klubu będzie polegało na zsumowaniu punktów z każdej edycji ligi.
3. Nagrody będą przyznawane w kategorii damskiej i męskiej bez podziału na kategorie wiekowe.
4. Lista nagród będzie opublikowana w wydarzeniu.

Przypominamy!
Zachęcamy do dokumentowania swoich zmagań z ligowymi drogami i publikowanie ich na grupie „WKW – grupa społeczności klubowej”. Wśród wszystkich, którzy pochwalą się swoimi zdjęciami/filmikami ze wspinu, rozlosujemy specjalny upominek.

Liga Boulderowa WKW będzie liczyła sobie kilka etapów – każdy zostanie zorganizowany we współpracy z inną ścianą lub bulderownią we Wrocławiu. Wszystkim już teraz serdecznie dziękujemy za chęć działania z nami.

Pamiętajcie, że wzięcie udziału w Lidze jest równoznaczne z akceptacją jej regulaminu, który w całości zamieszczamy i zachęcamy do przeczytania go.

Regulamin Ligi Boulderowej 2025