Relacja z warsztatów ze wspinania w czeskim piaskowcu

Bywają wyciągi, na których pierwszym stałym punktem jest stanowisko zjazdowe. Wspinanie w piaskowcu to także sprawdzian umiejętności wspinaczkowych. Ten, kto jest przyzwyczajony do zapinania na krawądkach może się czuć trochę zawiedziony.


Martyna Krzywicka i Agnieszka Kupiec wytyczają dwie nowe drogi w Górach Przeklętych

Góry Przeklęte (Prokletije) to wciąż mało poznane i dzikie pasmo górskie. Wiele szczytów wygląda na niedostępne i niezdobyte. Wapienne ściany sięgają tu nawet 1000 m, a dodatkowym wyzwaniem logistycznym są ograniczone możliwości uzupełnienia zapasów wody i kilkugodzinne, wymagające podejścia.


Topo Turni Panfila Sokoliki

Mamy już gotowe świeże topo północnej ściany Turni Panfila 

Prace na Turni Panfila nie są jeszcze w 100 proc. ukończone, ale już większość dróg została otwarta i można się po nich swobodnie wspinać. Pamiętać jednak należy, że ściana była kompletnie pokryta mchem, krzakami i ziemią. Dlatego działając tam, dobrze mieć kask na głowie, ponieważ niektóre stopnie i chwyty mogą jeszcze się poddać sile wspinaczy.

Ekipa Wrocławskiego Klubu Wysokogórskiego dzielnie walczyła przez kila dni, aby odzyskać ten kawałek skały i włożyła w to naprawdę dużo pracy. Ochotnicy wycinali krzaki i mchy, a także niwelowali teren pod ścianą. Efekt finalny cieszy oko, więc wspólny wysiłek się opłacił! 

Na północnej Turni Panfila powstało na ten moment 12 nowych dróg, w tym 3 tradowe, 9 sportowych oraz 3 warianty dróg.  

Ważne! 

Prosimy nie wspinać się po drogach, na których wciąż wiszą pętelki rezerwacyjne. Ich obecność to znak, że autor wciąż pracuje nad daną drogą i nie jest ona ukończona. 

 

W tym miejscu pragniemy podziękować “Naszym Skałom” za wsparcie w postaci stanowisk, ringów i klejów oraz schronisku Szwajcarka.  

Życzymy bezpiecznego i udanego wspinania! 

WKW Team



Wykaz dróg:

1. Zacięcie Rysia- Krzysia VI- Trad
2. Zacięcie Rysia V
2a. Filarek Krzysia około VI.1+/2
3. Lewa ręka Prezesa VI.1+
4. Prawa ręka Prezesa VI.2
5. Przerysa na miękko IV+,
5a. Wariant Spawacza IV+
6. Miłość w Majtach VI.1
6a. Miłosne wariacje V+
7. Radość w Majtach VI-
8. Rysa na Palmę V+ trad ,
9. Slawek dzisiaj nie pije VI.+
10. Projekt
11. Na cycek wprost VI+,
12.W holdzie budowniczym IV+,
13. Z kroniki Archeo VI+ Trad


Relacja z akcji „Gardening”- Nowy sektor w Sokolikach

W miniony weekend miała miejsce zorganizowana akcja społeczności WKW! Zamiast wspinać się w ponad 30-sto stopniowym upale, grupa zapaleńców wolała wnieść coś dobrego do środowiska wspinaczkowego. Akcja Gardening tym razem była wymierzona w Turnię Panfila, a dokładnie w jej północną ścianę.


Sierpniowy długi weekend w Tatrach

Sezon na aktywność wysokogórską w pełni. W ostatni długi sierpniowy weekend działo się w Tatrach. I nie mamy tu na myśli pielgrzymek asfaltówką do Moka czy kilometrowych kolejek do wagoników na Kasprowy.


Relacja ze zgrupowania w Tatrach 07.2023

Wyjazd tradycjnie zaczął się zlewą… Tradycyjnie, bo rok temu również padalo na podejsciu. Ale – część ekipy przyjechała dzień wczesniej i juz działała na Mnichu. Jednak, mimo pogody wspin zaczął się od mocnej cyfry – padły miedzy innymi Międzymiastowa i Sprężyna.


Klubowy wyjazd na wspin w piaskowcu

Zapraszamy członków Wrocławskiego Klubu Wysokogórskiego na integracyjny wyjazd do Teplic/Adrspachu.


Relacja Kasi Tomsi z weekendu w Tatrach Słowackich

Zespół w składzie: Kasia Tomsia, Paweł Trzęsicki

Sobota, 8 lipca 2023 r., podejście pod Wołową Turnię – 3 godziny!

„Droga Puškáša”, VI+, Paweł prowadzi I wyciąg, następnie zmiana na prowadzeniu i idę ja II piękny wyciąg po płytach, bardzo estetyczne wspinanie – po prostu bajka, idzie mi się znakomicie! Następnie Paweł prowadzi kluczowy III wyciąg – ryskę z dwoma okapikami przechodzi sprawnie i ładnie. Ostatni IV wyciąg prowadzę ja, mimo niewygórowanych trudności estetyczne wspinanie z dobrą asekuracją. Po dwóch zjazdach Kominem Puškáša jesteśmy na dole.

Druga droga Eštok-Janiga”, VII-, podobnie jak wyżej Paweł zaczyna I wyciąg, który sprawnie pokonuje w podejściówkach. Dochodzi do okapiku, przewija się i po kilku metrach dochodzi do ringów stanowiskowych. II wyciąg przypada mi w udziale, piękna rysa dość czujna zmęczyła mnie psychicznie, następnie pokonuje zacięcie, które kończy się trawersem w lewo po płytce do kolejnego stanu. III kluczowy wyciąg za VII – prowadzi Paweł. Co tu dużo pisać – z perspektywy asekuranta i partnera wspinaczkowego – byłam pod dużym wrażeniem jak Paweł prowadził ten wyciąg, dół precyzyjnie i spokojnie, następnie siłowy trawers powietrzny po podchwytach i fenomenalna akcja z wyjściem: pięta – palce na dość gładką płytę, następnie trawers w lewo do zacięcia i stanowisko. Także jeszcze raz Paweł chapeau bas. Ostatni wyciąg prowadzę ja, komino-zacięcie kończy drogę na grzbiecie Wołowej Turni. Następnie dobrze znanym już zjazdem Kominem Puškáša w dół do podstawy ściany. Przepak, klar i 3 godziny później jesteśmy na parkingu przy samochodzie.

Podsumowując: dobra pogoda, jeszcze lepsze tempo i piękne pierwsze dwie tatrzańskie linie tego lata, jedna piękniejsza od drugiej.

Niedziela, 9 lipca 2023 r. – mało czasu, cel Galeria Osterwy, droga „Dieška-Halás-Marek”, VII-.

Podejście około 1,5 godzinki, ale upał straszny i trochę daje się nam we znaki. I wyciąg z limbą prowadzi Paweł, następnie zmiana na prowadzeniu i II wyciąg prowadzę ja. Wygląda niby ok ale trochę mnie wypycha i przy gdzieniegdzie wilgotnej skale było bardzo czujnie, koło ringa wychodzę z piętą na filarek i przewijam się w lewo – wyszły mi nawet całkiem estetyczne ruchy z plecków, następnie do góry do stanowiska, ściągam Pawła, który sprawnie pokonuje III wyciąg też ładny, kończący się ciekawym wyjściem z małej przewieszki. Kolejny kluczowy wyciąg za VII- to estetyczne zacięcie z rysą. Moja mina nietęga, ale wyjścia nie ma, motywacja jest – @Paweł dziękówa! Co tu dużo pisać w skrócie – dilfer mnie systematycznie wybierał, założyłam trzy przeloty jak mnie pamięć nie myli, lewa noga w rysie, prawa na tarcie i tak doszłam do ringa do którego się wpięłam, trochę nad nim był wystający hak, który olałam bo skupiłam się na walce o ostatni trudny metr – ale niestety poległam. Lot spektakularny – wystający hak zerwał mi szpejarkę i oprócz mnie poleciały w siną dal 3 ekspresy które na niej mi zostały. Ciśnienie mi się od razu podniosło nie będę pisać o słowach które padły. No nic po chwili zjeżdżam z ringa zbierając sprzęt, szybka analiza na stanie z Pawłem, przewiązanie się i podejmuje dość szybko kolejną próbę, która kończy się sukcesem – walka na wyjściu była zacięta i udało się pokonuje ten ostatni trudny metr. Na półce muszę uspokoić oddech i kończę IV wyciąg, Paweł zmienia mnie na prowadzeniu i po krótkim, ale ciekawym trawersie w lewo, następnie terenem mocno w górę najpierw Paweł później ja meldujemy się przy stanowisku zjazdowym. Po trzech zjazdach jesteśmy na dole. Szkoda, że nie poszło OS tylko RP, ale walka była – droga zrobiona, także jestem zadowolona.

W dwóch słowach – MEGA weekend, MEGA drogi, niesamowite wrażenia!



Relacja Ewy Antoniny z Obozu taternickiego lipiec 2023

W dniach 1-4 lipca razem z Olgą i Michałem mieliśmy przyjemność uczestniczyć w pierwszej edycji Obozu Taternickiego na Hali Gąsienicowej pod czujnym okiem instruktora PZA Arka Tabisza. Odczuwaliśmy lekką trwogę gdyż żaden/żadna z nas nie posiadał(a) wygórowanego doświadczenia w taternictwie ani we wspinaniu tradowym (choć tutaj na pewno liga tradowa pomogła się podciągnąć) a i prognozy pogodowe nie były zbyt łaskawe…. no ale po to jechaliśmy, żeby się właśnie nauczyć (a z pogodą to nikt nigdy jeszcze nie wygrał ).

Obóz się rozpoczął w sobotę rano podejściem do Betlejemki z ciężkimi plecakami. Prognozy na ten dzień zapowiadały lekki armagedon więc byliśmy przygotowani na to, że raczej odbędą się zajęcia teoretyczne aniżeli praktyczne. Ku naszemu zdziwieniu zapowiadany dramat z niebios się nie ziścił i mogliśmy już w pierwszy dzień pokonać przyjemny kursowy klasyk – Środkowe Żebro na Granatach!
 
Arek okazał się bardzo cierpliwym instruktorem i na każdym kroku służył wsparciem i dzielił się swoją obszerną wiedzą, a my ją chłonęliśmy (czasem trochę opornie.. cyt:”Przecież ta rysa się ewidentnie zwęża! Tu wchodzi palec… a tu już nie!”). Pogoda i humory dopisały i położyliśmy się spać w Betlejemce żądni kolejnych przygód. 
 
W kolejne dni warunki i nastawienia również sprzyjały, i poza małymi niedociągnięciami (bald na Setce… stanowisko gdzie w sumie tylko jeden punkt 'pracuje’… auto z półwyblinki) sprawnie udało się pokonać kolejne klasyki rejonu: Setka na Kościelcu, Filar Staszla na Zadnim Granacie oraz Prawe Żebro na Skrajnym Granacie (do 5-tego wyciągu, bo czas gonił a i zjazdy trzeba było przećwiczyć!). Wieczorami też nie było czasu na większy relaks, bo sumiennie uczyliśmy się odczytywanie schematów, planowanie wyprawy, oraz liczenie czasu przejścia i wyznaczanie godzin alarmowych.
 
Suma summarum na obozie pokonaliśmy w 4 dni prawie 4 drogi, 30 wyciągów, 3 zjazdy i 150 metrów na lotnej. Wszyscy (łącznie z instruktorem) przeżyli, a chyba największym testamentem sukcesu obozu jest to, że wszyscy troje już w kolejny weekend ruszyliśmy ponownie w Tatry i pokonaliśmy już samodzielnie i bezpiecznie wcześniej niedokończone Prawe Żebro, a ja (Ewa) też Grań Kościelców. 
 
Wspaniałe doświadczenie, świetna atmosfera, moc wrażeń, i rozpoczęcie fantastycznej przygody ze wspinaniem w Tatrach — jednym słowem GORĄCO polecamy Obozy Taternickie z WKW!


Manewry z Autoratownictwa w relacji Kasi Lisieckiej.

W ubiegły weekend odbyły się „Manewry z autoratownictwa” pod czujnym  i przenikliwym wzrokiem instruktorów PZA Krzysztofa Zabłotnego, Marcina Rutkowskiego, Jana Gałka. Już na początku warsztatów okazało się, że teoria to jedno a praktyka….