Zimowe zgrupowanie w Morskim Oku 2025/26 – Relacja z przymrużeniem oka
Kiedy inni w styczniu marzą o ciepłej herbacie i kocu, my – dzielni klubowicze oraz zaproszeni goście – postanowiliśmy sprawdzić, czy Morskie Oko faktycznie zamarza od samego patrzenia na termometr. Warunki? Cóż, śniegu było tyle, że nawet Yeti by się zgubił, mróz szczypał w nosy, a wiatr skutecznie przypominał, że „odczuwalna” temperatura to nie jest żart meteorologów, tylko realny przeciwnik.
Już pierwszego dnia, uzbrojeni w raki, czekany i nieco przesadny optymizm, ruszyliśmy na podbój tatrzańskich ścian. Wspinanie w takich warunkach to nie przelewki – świeży opad śniegu skutecznie maskował wszystkie chwyty, a pyłówki sprawiały, że nawet najwytrwalsi musieli czasem przyznać, że „może jednak herbata w schronisku to nie taki zły pomysł”.
Mimo to lista przejść prezentuje się imponująco!

Nie zabrakło też klasycznych „wycofów”, trawersów do sąsiednich dróg i kreatywnych kombinacji, które powstały z połączenia kilku linii – bo przecież kto powiedział, że trzeba się trzymać jednej drogi?
Podsumowując: byliśmy dzielni, nieustraszeni i – co najważniejsze – wróciliśmy z kompletem palców u rąk i nóg. A jeśli ktoś twierdzi, że zimowe wspinanie w Tatrach to czysta przyjemność, niech spróbuje powalczyć z pyłówką przy -20°C i wietrze, który przewraca nawet najbardziej doświadczonych wspinaczy.



Do zobaczenia za rok – być może tym razem pogoda będzie łaskawsza… ale czy wtedy byłoby o czym opowiadać?



