W zeszłym miesiącu odwiedziły nas koleżanki i koledzy z zaprzyjaźnionego klubu górskiego w San Sebastian - Club Vasco de Camping de San Sebastián.
Ponieważ San Sebastian jest zaprzyjaźnionym miastem, z którym Wrocław współpracuje w ramach Europejskiej Stolicy Kultury, grupa dziesięciu Basków postanowiła odkryć uroki polskich gór.

baskowie5


W sobotę 9 lipca po godzinie 16 wylądowali we Wrocławiu, a następnie w towarzystwie Michała udali siędo hostelu. Jednak pomimo podróży nie zabawili tam długo - bowiem wieczorem czekało na nas dobre piwo w jednym z wrocławskich pubów. Zaraz dołączył do nasz Sławek z Dorotą, więc atmosfera od razu zrobiła się przebojowa. Po następnej chwili odwiedziła nas Ania z Jackiem. Fakt, że mówią płynnie po hiszpańsku nadał spotkaniu nowej dynamiki :)
Od razu znaleźliśmy wspólny język - baskijski klub w San Sebastian przedstawiał wystawę zdjęć naszego klubowego kolegi, Bogdana Jankowskiego. Bardzo miłym był fakt, iż wiedzą sporo o polskiej historii, nie tylko wspinaczki. Tematy rozmów rozciągały się od architektury Wrocławia po tematykę stricte górską. Na własne uszy mogliśmy się przekonać jak bardzo popularne są za granicą książki Wojtka Kutryki czy Bernadette McDonald.
Przedstawiony został szczegółowy plan działania na najbliższe dni: zwiedzanie Wrocławia, Karkonosze, pobyt na Taborze pod Krzywą oraz wyjazd na Szczeliniec i Błędne Skały.
Zadłoby się, że po tak dalekiej podróży wszycy będą tęsknić do wygodnych łóżek, lecz nie - atmosfera była ta tyle sympatyczna, że rozeszliśmy się dopiero około północy...

Następny dzień nasi goście spędzili na zwiedzaniu Wrocławia. W towarzystwie przewodnika odwiedzili Rynek, Uniwersytet, oraz zjedli obiad na Ostrowie Tumskim. A w poniedziałek rano wyruszyliśmy w kierunku Szklarskiej Poręby by powędrować granią Karkonoszy.

baskowie1

Pogoda, choć niepewna okazała się łaskawa. Karkonosze przywitały nas pięknym słońcem, które później zaszło za chmurami. Po małej przekąsce na Szrenicy (baskijska szynka jest fantastyczna :) ruszyliśmy w stronę Śnieżnych Kotłów.

baskowie2

baskowie3

Całą drogę do Strzechy akademickiej pogoda była idelana - nie za zmino, nie za ciepło. Jednak przed samym schroniskiem zaczęło grzmieć. Dosłownie 10 minut po wejściu na kwatery rozpętałą się burza. W Strzesze przywitali nas Natalia i Mariusz, którzy czekali na nas z gorącą obiado-kolacją. Po kolacji, jak zwykle - integracja do poźnej nocy :)

baskowie6

Wtorek- ten dzień przywitał na ulewą. Na szczęście szybko się rozpogodziło, co umożliwiło nam bezproblemowe wejście na najwyższy szczyt Czech - Śnieżkę. Prawie wszyscy raźno maszerowali w grupie. Wyjątkiem okazał się Mariusz, który postanowił w ramach porannego treningu po prostu wbiec, 12:07 - dobry wynik!

baskowie7

Na szczycie szybka kawa - okazała się trochę dłuższa niż zakładaliśmy. O 13 czekał na nas bus w Karpaczu, wobec czego drogę w dół odbyliśmy wyciągiem krzesełkowym.

baskowie8

baskowie11

Bus zwiózł grupę na przełęcz Karpnicką, gdzie oczekiwał Ich Sławek. Kolejne dni zaplanowane były na pobyt na Taborze pod Krzywą, a Baskowie poznali skały, w których życie wspinaczkowe rozpoczynała Wanda Rutkiewicz.

Niestey tym razem pogoda zbytnio nie rozpieszczała. Był to czas wielkiej ulew na całym Dolnym Śląsku, co sprawiło że z wycieczki na Szczeliniec i Błędne Skały musieliśmy zrezygnować. Na szczęście Dorota, Sławek i Konrad, którzy przewodzili grupie w tych dniach, znają doskonale okolice - wybór padł na Twierdzę w Kłodzku.

Piątek to dzień odpoczynku i czas zapoznawania się z Wrocławiem jako Europejską Stolicą Kultury 2016. Wieczorem Wraz z Ireną, Jackiem i Mariuszem spotkaliśmy się w rynku, by powspominać miniony tydzień. Jak poprzednio - rozmowy toczyły się do prawiedo nocy i dopiero około 23 pożegnaliśmy się na dobre.

Checmy serdecznie podziękować wszystkim, którzy sprawili, że goście mogli się dobrze poczuć we Wrocławiu i naszych górach. Szcególne podziękowania dla Doroty, Ani, Sławka Michała i Konrada. :)

Wyszukiwarka

Liga Tradowa WKW 2017

plakat Liga Tradowa WKW 2017

Dołącz do nas

dolacz

Partnerzy strategiczni

pza

nasze skaly